środa, 15 listopada 2017

Coś jak beza....

Witam cieplutko, słonecznie, bajecznie. U nas piękne jesień. Wciąż liściasta, czarowna, z magicznymi porankami. Nie o tym jednak miało być pisanie. Powolutku, pomalutku, w żółwim tempie, ale wciąż do przodu postępuje praca nad princesową metryczka dla pani starszej. Kiecka skończona. Panna wygląda bajecznie. Jak przesłodzona beza...
Ewentualnie jak półmisek z imprezową szyneczką... W każdym razie  - smakowicie.
Wygumkowałam pannie twarz. Zapowiedziałam - żadnego solariowania, plastiku i brzoskwinki. Naturalna, delikatna, powabna. Oby tylko dla odmiany gejszowa porcelana nie wyszła. Się Princesa obraziła....
Pozdrawiam cieplutko, wdzięcznie, radośnie.

wtorek, 31 października 2017

Zając w kapuście?

... nie, zdecydowanie to pies w dyni, czyli karteczka halloweenowa na już.
 Z wiekiem i każdym rokiem jakoś ta zabawa przebrzmiewa. Żyjemy w kraju ogarniętym szaleństwem, ale i dzieci  może dorośleją...
Było nie było, Kachna wykonała taką na szybko karteczkę:
Obrazek jeden, słabej on jakości, jak i wszystkie pozostałe - robione nocą. Teraz już nieobecny. Powędrował do szkoły. Dawny nauczyciel córki, uczy obecnie syna. Zgadali się, zmówili i pan, pomny Kasinych wyczynów kartkowych, poprosił o jedna taką. Miło, gdyby z pieskiem. Kasia z przyjemnością, ale i dużego sentymentu zrobiła. I takim oto sposobem mamy halloweenowy akcent.
Pozdrawiam cieplutko, słonecznie, bajecznie.

środa, 18 października 2017

Plama w koronie

Witam cieplutko, słonecznie, letnio. Nawet baaaardzo letnio i kolorowa.
Chwilkę temu rzekło się A, należy wyartykułować i B. To i wyjękuję. Zaczęłam haftować czkniętą księżniczkę. Póki co, jest ledwie plama w miejsce twarzy, włosięcie i najważniejsze - korona. Marzenie każdej młodocianej princesy. Korona klasyczna, chwilowo bez biżu. Panna niesprawdzony fluid użyła. Taki bardziej plastikowy...
  Nie potrafię dobierać kolorów. Niestety. Te w rozpisce też raczej nie są na sto procent trafione. Kolorystyka korony zmieniona. Pierwotnie był neonowy żar. Zastanawiam się nad linii rysunkiem. Zazwyczaj zostawiam to na sam koniec. Tym razem brzoskwiniowa buzia silnie razi. Może po "backstitchu" będzie lepiej?! Póki co, całość średnio mi się podoba. A, zmieniłam blondynę na brunetkę. Czysty przypadek i zbieg okoliczności. Oryginalne zestawienie było niestrawne...
Wracam do pracy, brnę dalej....
Pozdrawiam cieplutko, słonecznie, wdzięcznie!

czwartek, 12 października 2017

Coś tam robię...

... najczęściej wrażenie, a i to nie zawsze dobre. Jednak nie daję się i czasem igiełką pomacham. Paluchy sztywne, to i obrazek niewielki. Za oknem letnia jesień, czas - dla równowagi - pokazać kawałek zimy...
Jako żywo w życiu czerwonych sanek nie miałam i pewnie mieć nie chciałam. Priorytetem było oparcie. Sobie człowiek usiadł, się oparł i mogli go ciągać... byle kocyk pod pupskiem i na kolanach był.... Mniemam, że nie raz  i nie dwa nawet za towarzystwo zakupy miałam. Takie prezenty dnia codziennego. Mojej córce w wózku zawsze towarzyszyły...
Hafcik według sympatycznego wzoru Veronique Enginger.
Pozdrawiam cieplutko, słonecznie , wdzięcznie i lekko nostalgicznie.

czwartek, 5 października 2017

Dziś są takie urodziny

Kolejne. Moje, własne, prywatne. Nie pomnę nawet które to już, tak wiele ich było. Na tę wzniosłą okoliczność zachciało mi się taką oto laurkę sobie osobiście strzelić:
Kiedyś w  przyszłości. Miejmy nadzieję niedalekiej. Pięknie oddaje nastrój i charakter. Co prawda nadmierną amatorką różów maści wszelkiej nie jestem i raczej brunetką niż blondynką (chyba że mentalną), jednak w tym jednym wyjątkowym dniu i z tą pozostałą resztką fantazji, koroną przekrzywioną i czkawką niechybną - to niemal prawie jak ja.. Jeśli zaś brać pod uwagę kokardki zawadiackie, nóżek skrzywienie i oczek zmrużenie - to zdecydowanie ja. I oby mi to nigdy nie przeszło. Nawet falbanki i tiule mogą zostać. Korony też nie oddam; moja ona. Do szuflady wrzucę. Na starszą starość będzie się z czego  śmiać...
Zaznaczę jeszcze, iż księżniczką/królewną nigdy jako żywo nie chciałam być. Już szybciej strażakiem, a najbardziej to lekarzem - gdyż.....  okrutnie niestaranne pismo miałam. Zostałam się nauczycielką (humanistyczną...)... Los to przewrotny jest...
Na okoliczność wzniosłego dnia i styrania dniem pracy,  postanowiłam wznowić działalność blogową. Nieważne, że od miesięcy dwóch niczego ręcznego poza żarełkiem nie zrobiłam. Żadnej craftowej myśli w sobie nie miałam. Za to dzielnie chałupę i rodzinę na nowy adres przeprowadziłam. Osobiście większość pak pakowałam, tachałam i rozpakowywałam. Pominę milczeniem, że do tych pór nie wszystko się było odnalazło. Kto by tam sobie głowę zawracał pudeł dziesiątek podpisywaniem. Zdecydowanie nie ja! Przyjdzie czas, to się i znajdzie, podobnie jak i moja chęć powrotu do robótek ręcznych i blogowania...
Za oknem pięknie. Natura nam temperaturki nie poskąpiła i na okoliczność wiadomą niemal do 30 stopni wskoczyła. To kolejny taki letnio - upalny dzień i za chwilkę letnie znów będą noce. Zastanawiam się czy to dobry pomysł. Człowiek chce wytchnienia i oddechu, nie zaś 21-22 st.C nocą, nie licząc wilgoci... Jak dziecki w takich warunkach mają się uczyć. Jak człowiek starszy (znaczy ja) funkcjonować sprawnie i żwawo...?
Na koniec dnia - różyczka(i). Też ją kiedyś wyhaftuję...
Pozdrawiam cieplutko i życzę samych radosnych chwil!

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Kartki BN - sierpień

Witam cieplutko, słonecznie, wciąż letnio, acz z delikatną nutką nadchodzącej jesieni...  Z czego ogromnie się cieszę, podobnie jak z komentarzy pozostawionych pod pracą Córki mej. Wdzięcznie dziękujemy. Miło, że karteczka przypadła do gustu.
Dziś kolejna kartka, tym razem zabawowa - konkursowa. Zima latem, czyli Boże Narodzenie u Uli. Temat przewodni - stajenka. Moja interpretacja:
Zdjęć będzie duuużo, gdyż i dużo różności znajduje się na kartce. Przede wszystkim ogromna ilość warstw. Kartka jest wysoka, puchata i cudnie  - o dziwo - lekka...
Zawiera w sobie elementy gotowe i robione. Obrazek z Pinteresta podkolorowany pięknie przez Córkę copicami. Moim nieskromnym zdaniem ładnie się prezentuje (obrazek oczywiście)...
Posiada w sobie dużo wszystkiego. I sizal, i gaza kolorowana distressami. Perełki gotowe i z glossy accents...,
 
... ciapanie farbą akrylową i podśnieżanie gessem. Szarpanie i postarzanie. Wykrojnikowe gwiazdki, gałązki, tudzież serwetki (Sizzix,  Memory box, Cheery Lynn Designs, Impression Obsession) i na koniec całość wysmarowana VersaMark i obsypana brokatem. Niestety na zdjęciu nie chce się błyskolić. Wszystkie te ciemniejsze malusie kropeczki, niczym brud jakiś, to pięknie na VM przyklejony brokacik. Delikatny, subtelny połysk. Nie pozostaje nic innego, jak tylko uwierzyć na słowo...
Pracowało się wdzięcznie. Choć kolorystyka bardziej plażowa niż zimowa, tak jednak w duszy tym razem zagrało... Miało być do tego zaśnieżone, zagwieżdżone, troszkę  - cud narodzin w zamieci... Czy się udało, mam nadzieję...
 Pozdrawiam cieplutko, słonecznie, wakacyjnie. Mam nadzieję jeszcze się w tym miesiącu odezwać. Potem nastąpi przerwa. Przed nami kolejna przeprowadzka. 
Kolejne dźwiganie, taskanie, adresu zmienianie... 
Życie...

sobota, 12 sierpnia 2017

W fiolecie i zieleni

Witam cieplutko, słonecznie, nawet lekko wietrznie. Jako matka dumna i zachwycona tworami swego dziecięcia postanowiłam po raz kolejny pokazać dzieło Onego. Kasia tworzyła na szybciocha. Alarmowa kartka na urodziny. Tym razem koleżanki. Pokolorowała, wybrała papiery, ustaliła koncepcje i poprosiła, by tylko ciąć i kleić. Sama szarpała i postarzała. Oto efekt:
Kwiatki matczyne. Dużo ich, a nie było co wybrać...
Pozdrawiamy słonecznie i wdzięcznie

wtorek, 8 sierpnia 2017

Piwonia w saskiej porcelanie

Witam cieplutko z delikatnym powiewem jesieni. Jeszcze słoneczniej, ciepłej baaaardzo, ale już i jednak. Hip-hip-huuurrraa! Pięknie dziękujemy za wszelkie słowa pod poprzednim postem. Dziękujemy, my - dwie. Córuchna szczęśliwa, że ktoś zauważył Jej kolorowanki i karteczkę. Spłoniła się niczym panna na wydaniu...
Dziś dla odmiany haft. Dawno go nie było. A to wszak pierwsza pierwszość na tym blogu. Piwonia. Lata temu temu rozpoczęta. Nie pomnę, czemu pozostawiona. Dziś wykończona i zaprezentowana!
Oto i ona - piwonia w przepięknej saskiej porcelanie...
 Wzór doskonale znany. pochodzi z francuskiej gazety.Mniemam, że autorką jest znakomita Veronique Enginger.
Pozdrawiam cieplutko i życzę samych dobrych chwil.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Kartka by Kasia

Mało mnie tu ostatnio. Jeśli już jestem, to raczej kartkowo, papierowo i zdecydowanie nie hafciarsko. Tym razem również karteczka. Nie moja jednak - córki. Siostra bratu przygotowała takie smakowite smoczątko z okazji urodzin. Drobny, przyjemny przerywnik pomiędzy chemią a hiszpańskim... z wyrazami oczywiście siostrzanej miłości...
Duma rozpiera mnie...
 
Przepięknie dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednim postem. Miód to na mą duszę. Pozdrawiam cieplutko i życzę dobrego, udanego tygodnia.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Zimowe kartkowanie u Uli

Witam cieplutko, nader gorąco wręcz! Dziś kolejna odsłona zabawy u Uli. Kartki na Boże Narodzenie. Tym razem Matka Boska lub święta Rodzina...
Kartka na sekundę przed końcem. Kilka elementów wyszło - ech  - jak powiada starsze dziecię. I starsze dziecię to kolorowało obrazek. Kasieńko matka dziękuje Ci wdzięcznie!
Pozdrawiam słonecznie i radośnie!

sobota, 29 lipca 2017

Kwietny urobek

Witam cieplutko po chwilowej przerwie. U mnie lato w pełni. Dziś wyjątkowo aura łaskawa i ledwie 26 st.C na termometrze. Wiatrom niech będą dzięki! Dzieje się u mnie niewiele. Jak to w życiu  czasem bywa, a szczególnie jak to w wakacyjnym okresie na ogół jest...
Z racji niebotycznych upałów odłożyłam w kąt wszelkie nitki i krzyżyki. Muszą poczekać do jesieni, gdy spływał człowiek nie będzie. Gonię dzieci do prac wakacyjnych - szkolnych i rozwożę na wszelkie zajęcia. W tzw. miedzyczasie praca, chałupy obrabianie i kwiatów z pianki gniecenie. Dosłownie gniotę je te przyszłe kwiatki. Kto to robi, ten wie. Zdaniem np. Kasi Xgalaktycznej, to trzeba je gnieść, tarmosić, wyciskać i miętosić. U Kasi po tych efektach powstają artystyczne cuda, u mnie powstaje to co powstaje....
Brak pomysłu na wypełnienie, a i możliwości z lekka ograniczone. Nie pracuje też kolorowanie. W posiadaniu tylko tusze wodne. Pięęęęękne one niebotycznie. Niestety w trakcie pracy kolor miast na kwiatach pozostaje na paluchach. Posiadane pastele wymagały wymiany. Zobaczymy co przyniosą nowe. Jest jak jest. Kombinuję, co zrobić, by kwiatki były bogate, ale i bardziej płaskie. Inne w koperty  na kraj nie wejdą...No i wszystkie niestety mimo różnych wzorów wychodzą w finale jednakowo, jak spod jednej matrycy... Nie marudzę już, gdyż wiadomo, słabej baletnicy, to i ....
Cuuudnie dziękuję za tyle słodkich, pochwalnych słów pod poprzednim 
ptasio - kartkowym wpisem. 
Pozdrawiam słonecznie i życzę dobrego, uśmiechniętego czasu letniego...

piątek, 30 czerwca 2017

Kartki na Boże Narodzenie - czerwiec

Witam cieplutko.
 Proszę państwa oto miś. Miś jest bardzo dziwny dziś... A nie, to nie miś, ptaszęcie to dziś. Dziwne wyjątkowo, to nie podlega dyskusji. Ptaszor na kartce w zabawie u Uli.
Dziwoląg straszny, podobnie jak i cała karteczka.
Nie szło gigantycznie od początku. Poczytuję tę karteczkę za astronomiczną pomyłkę. Trudno. I takie bywają. Obrazek haftowany wg wzoru niezawodnej V. Enginger. Tym razem raczej się nie sprawdził. Wyszywało się pod górkę i takim już pozostał. Gotowy od trzech tygodni nie pozwolił się sensownie zagospodarować...
Pozdrawiam cieplutko i życzę spokojnych słonecznych dni...

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Wolność!!! - zakrzyknęła matka z pierwszego rana plus kartka dziękczynna

Wolność od mozolnego skoro świt codziennego wstawania!
Witam cieplutko i serdecznie.
Na sam najpierwszy pierw będę się chwalić! (będzie dłuuugo)...
Dumna matka jestem! co tam dumna, przedumna matka jestem! Dziecki zakończyły rok szkolny śpiewająco na wysokich A. Syn przytargał garść wszelkich naukowych dyplomów i upragniony (ostatni fizycznie dyplom, gdyż "polskich" świadectw w starszych szkołach na tutejszych wsiach nie ma) ten z "czerwonym paskiem". Godny tym bardziej, że jeden z czterech w klasie na 30 zaangażowanych uczniów... Od września rozpoczyna przygodę z gimnazjum
Taka karteczkę dziecku młodszemu przygotowałam dla pani najukochańszej:
Kachna na solidnych A jechała cały rok. A nowa to szkoła była, liceum, acz nie miejskie, przydomowe. Do "akademii" się dostała (jedyne tu szkolne egzaminy wstępne; nigdy wcześniej i nigdy później. Sama szkoła ma rozszerzony materiał nauczania, większe wymagania, dodatkowe punkty na uczelnie wyższą i z założenia wyższy poziom niż przeciętne miejskie liceum; troszkę strachu było. Do szkoły dziecko codziennie kolebało się busem ok 40 minut autostradą w jedną stronę oczywiście). Akademickie kursy okazały się nie być takie straszne.  Testy końcowe zaliczone booosko; najlepsze na roku wyniki  z trzech przedmiotów
 - biologia, historia i angielski. Certyfikat najlepszego studenta na roku z hiszpańskiego! 
Hip, hip huuuura!
Dla wyjaśnienia: w liceum tutejszym obowiązkowo na koniec roku pisze się testy sprawdzające z każdego przedmiotu. Kasia takie testy pisała już w gimnazjum, acz nie każde miasto je ma. W nowej szkole egzaminy były na poziomie akademickim. Po 200-250 pytań z każdego przedmiotu, ogrom wiedzy do sprzedania.  Przez 5 dni pisali po dwa egzaminy dziennie.
Dumna jest Ona z siebie, choć uczciwie przyznaje, że dała z siebie ledwie jakieś 65%. Mogła napisać znacznie lepiej. Z każdego egzaminu dostała A. To jest ważne. Punkty z tych egzaminów liczą się do college.
Zatem dziecko pierwszy rok licealny zaliczyło pięknie! No i była wyczytana publicznie  w audytorium i wywołana po swój certyfikat, a większość ogromna jej koleżanek i kolegów nie! Nawet ci znacznie bardziej pracowici uczniowie i "zdolniejsi" też nie! Brawo Kasia!
Puszę się teraz jak paw. Ło matko jakież cudnie zdolne dzieci mam. I niestety mimo wakacji pracować będą nadal. Przed nami prace wakacyjne. Synek - angielski i matematyka. Córa - angielski, historia, chemia i hiszpański. Dziecki robią, ja robię też - za straszaka i naganiacza. Się musiałam zobowiązać...
Co to takiego te prace?! Przygotowanie się do przedmiotu. Z tego jest ocena i lepiej się nie wykpiwać. Nic trudnego, jednak czas konieczny i niezbędny. Książki do przeczytania, projekty, zadania. Kasia z chemii dostała się na tzw. AP. Żeby rozwiązać otrzymane zadania, musi samodzielnie przepracować podstawowy kurs chemii. Z hiszpańskiego postanowiła przeskoczyć kurs wyżej. We wrześniu przystąpi do testu sprawdzającego. Zatem ma dwa miesiące na opanowanie materiału z miesięcy 10-ciu. Dziś już zaczęła pracować. 
Dodatkowo dziecko stara się wypracować jak najwięcej godzin wolontariatowych, nie chce tego zostawiać na 12 klasę.
I na samiuśki koniec wyjaśnienie jakaż to wolnoć na mnie spływa?! Otóż nie muszę skoro świt się zrywać. Dla mnie typu sowiego pobudki przed 6.00 rano to mordęga i niesprawiedliwość dziejowa. A wstawać trzeba było, by dziecko na 7.00 (autobus) do szkoły wyrychtować. Teraz sobie się wylegiwać mogę i do 7.10, a co... 
Komu cierpliwości starczyło i do końca doczytał, ten już to i tamto wie. 
Pozdrawiam cieplutko i wakacyjnie                            

środa, 31 maja 2017

Zimowa, kartkowa zabawa u Uli

Witam cieplutko, letnio, wakacyjnie niemal. Dziś kolejna odsłona zabawy u Uli. Karteczki na Boże Narodzenie. Tym razem tematem przewodnim było serce... Niby łatwe, lekkie i przyjemne, ale...
Jakoś udało się wybrnąć z tego zadania. Mam nadzieję, że serducha widać. Malusie one i poukrywane. Na pierwszym planie oczywiście haft we. projektu V. Enginger. Napaciane strasznie. Powiedzmy, że chodziło o zimowy klimat...
Czas na prezentację nieporadną...:
 
Zielono mi, czerwono mi i serduszkowo mi szalenie.

Pozdrawiam cieplutko, życzę dobrego, uśmiechniętego czasu

poniedziałek, 8 maja 2017

Zatrzymane w czasie...

 Witam cieplutko. Wzięło mnie na vintage. Obrazek naczelny już znany. Tym razem w poziomie i na zielono. I oczywiście w celach własnych jak najbardziej prywatnych. Nabyłam wykrojniki listowe wszelkiej minimalnej maści i niczym szaleniec cięłam, dokładałam, wzdychałam i chce mi się jeszcze i jeszcze, i jeszcze...
W amoku liściastym będący, nie pomyślałam o wysokości kwiatów. Papierowe one, wyrób własny. Niestety papier marnej jakości - po zmoczeniu i wyschnięciu zachowuje się jak granit. Żadna poczta mi tego nie przyjmie. Żadna tutejsza. Niestety przyjdzie zmiażdżyć je i udać, że taki efekt był zaplanowany...
Karteczka z wkładką jest. Może ona za zakładkę do książki robić... np... Acz nie jest idealnie płaska. Kilka warstw posiada i dodatkowo klejenie na ciepło, co daje właściwie jeszcze jeden poziom...

Naciapałam, napaciałam. Mam nadzieję, że się spodoba. Są przytłumione kolory, są koraliki, perełki, wstążeczki, tasiemki, . Dla ważnej to Osoby.
Pozdrawiam serdecznie. Pięknie dziękuję za wszystkie ciepłe słowa dotyczące minionych prac. Życzę dobrego, ciepłego tygodnia (o śniegu to bujda!)

ps. kolory przefałszowane w większości, najbliższe rzeczywistości jest ostatnie zdjęcie...

czwartek, 4 maja 2017

Wiosna, lato czy też zima...

Witam cieplutko. Za oknem roześmiane słońce. Wiaterek delikatnie porusza listowiem. Powietrze rześkie, nader przyjemne dziś. Krótko mówiąc - bajka. Idealny niemal czas na odpoczynek; spokojny, leniwy, rodzinny. Niestety, życie wzywa i kaprysi. Kapryszą również dzieci. Aura przypomina wakacyjną, ciężko skupić się na zajęciach. Córka licealistka jako jedyny pozytyw obecnej pogody (od dawien się utrzymującej) uważa obiady szkolne na łonie tak zwanym. Kto żyw w czasie przerwy (40 minut) wybiega na zewnątrz. Teren campusu jest dość rozległy i miękko trawiasty. Są ławeczki, stoliczki, stawik z wodospadem. Młodzież ucieka na powietrze. Dziewczyny mają dyżurny kocyk, rozkładają się leniwie, na chmurki się zapatrzywszy. Dobry, leniwy czas. Czekam na zdjęcie kolorowej młodzieży...
Sama, by gorąco oszukać, chwyciłam za kolejny  miniaturowy obrazek Veronique Enginger.
Pozdrawiam cieplutko, 
wdzięcznie dziękuję za wszystkie miłe, ciepłe słowa związane z ostatnia pracą.
Życzę dobrych, uśmiechniętych chwil.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Kartki na Boże Narodzenie

Witam cieplutko. Dziś w pełni wiosennego lata czy też letniej wiosny zimowa karteczka na zabawę u Uli. Tym razem praca z mapką. Moja marna interpretacja z przepięknym (ta skromność...) haftem projektu V. Enginger...
Papier podstawowy jest turkusowy; i takie magiczne turkusy w duszy mi obecnie grają.
Pozdrawiam cieplutko, 
życzę pięknej pogody na majowe święta i wielu uroczych chwil...