piątek, 17 sierpnia 2018

Andaluzyjskie klimaty...

Witam sierpniowo i bardzo, bardzo słonecznie. Co prawda u nas na wsi nie jest tak gorąco jak na przekład w Andaluzji, jedyne marne 33 st.C, ale za to "wygrywamy" wilgocią. Dziecko powróciwszy do domu z temperatur w granicach 40-43 st.C, przy których to radośnie i żwawo biegało po ulicach miasta, w domu siedzi w polarze i prosi "mamuś obniż chłodzenie, a najlepiej w ogóle wyłącz, zimno mi...." . Reszta domowników oczywiście gotuje się...
Dla dziecka ku utrwaleniu wspomnień mały andaluzyjski landszafcik. 
  
 
Haft przepleciony oryginalnymi fotkami świeżutko przybyłymi ze starego kontynentu. Można przyjąć (zdaniem córki), że to Barrio de Santa Cruz. Obrazków w podobnej tematyce będzie u mnie na blogu więcej. Dziecko zakochane, prosi i wyszukuje wciąż nowe i nowe i marzy o powrocie...

16 komentarzy:

  1. Wspaniale hafciki i zdjecia, piekne miejsca, rozumiem ze chce wracac:) No i tej wstretnej wilgotnosci tam nie maja, ja miwie byle do jesieni, to wtedy bedzie tak jak lubie najbardziej:) Usciski Ulenko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje słodko.
      Oj tak, byle do jesieni. Od kwietnia odliczam godziny i dni. I oby w tym roku tutejsza jesień była długa, słoneczna i ciepła, acz nie nazbyt gorąca!. Z serca nam obu życzę!
      Pozdrawiam cieplusio

      Usuń
  2. Śliczny haft! Można rzec, że taki całkiem romantyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, oj tak, klimatyczny jak cała Andaluzja!
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  3. Hafcik uroczy, a zdjęcia - super!:) Przyznam, że ja w Chorwacji przy wyższych temperaturach też czułam się o niebo lepiej niż u nas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję słodko, w imieniu dziecka-fotograf również. To jest chyba kwestia braku wilgoci. No i jednak innego trybu życia, innego rytmu dziennego. Jak mówiła rodzina, u której córka mieszkała - sjesta jest obowiązkowa. "Jak można latem żyć bez sjesty?!" I druga sprawa: wysoka temperatura a wilgoć. Wszystko oczywiście zależy też od tego, co dla kogo znaczy wysoka temperatura. U nas na wsi lato z temp. 33-35 st.C to najnormalniejsza norma. W Sewilli 36-39st.C w lipcu i sierpniu to też normalność. Rzecz polega na tym, że w Europie praktycznie nie ma (za moich czasów nie było) wilgoci. Lata ciepłe i gorące, ale suche. Tu gdzie mieszkam, dominuje wilgoć. Nie deszcz a mokra, rozgrzana, wilgotna, oblepiająca obrzydliwa wilgoć.... A wilgoć równa się zero wiatru...
      Pozdrawiam słonecznie

      Usuń
  4. Och... nie dziwię się Kasieńce, że zakochana... Obrazek i te kilka zdjęć sprawiły, że i mnie do tego zakochania bliżej :-) Cudności :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny hafcik Uleczko...czyżby Kasia wojażowała po świecie? :)
    Całkiem bliziutko...ojczyzny ;)
    Uściski slę:)
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojażowała Kasieńko. Cały, caluchny miesiąc zgłębiała tajniki języka i kultury hiszpańskiej. Przebimbała się w Sewilli i już natychmiast chce tam wracać...
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  6. Piękny haft! Na pewno w chłodniejsze dni będzie miło na niego patrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No, nie dziwię się, bo piękne fotki, a hafty cudne! Upał żyć nie daje wszędzie! Ale i tak czekam na kolejne urokliwe miejsca w Waszym wydaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały haft, Uleńko!
    A jeśli wywołuje cudne wspomnienia, to tym bardziej muszą powstać kolejne :-)
    Uściski przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mozna sie zakochac :)
    Poz.Dana

    OdpowiedzUsuń