niedziela, 15 stycznia 2017

Jak śliwka w kompot...

...wpadłam i zakochałam się. Się w retro obrazkach zakochałam. Na zabój chyba. Ścięło wzięło, pochwyciło, zakleszczyło i ujęło. O czym piszę? O "La magie de Noel" Veronique Enginger. Zauroczenie absolutne. Siedzę i dłubię. Kolorów moc, ale co za piękności się wyłaniają... Prace prywatne to dopiero etap całości, do zaprezentowania w czasie późniejszym. Pokazuję fragmencik publikacji...:
 Samo tylko oglądanie wydawnictwa jest ekscytujące i można mu godziny poświęcić....
Pozdrawiam cieplutko i wdzięcznie

wtorek, 10 stycznia 2017

Szarości - odsłona 2

Witam cieplutko, lekko śnieżnie i baaaardzo słonecznie. Haft mnie pochłonął. Jakież to miłe a jednocześnie frustrujące uczucie, kiedy szkoda każdej chwili na życie, na działania inne niż haft. Niechby świat na moment (nieco dłuższy) zniknął był, a pozostały tylko kanwa, nitki i radość tworzenia. Niestety. Życie. Ledwie się człowiek rozłoży z całym swym umiłowanym majdanem, już głosy, piski, prośby i konieczności. Co robić, konieczność zatem "zezuć" z siebie dzieło twórcze i chwile miłe z nim związane i w prozę się zatopić.
Od tego zatapiania niewiele przybyło. Nadal szaro niczym w dziurze jakiej, tudzież.... , acz widać, widać...
Na sekundkę nawiążę jeszcze tylko do dookreślenia znaczenia "obrazki większe". Dla mnie większe oznacza pracę nie większą niż jakieś 120 na 120 dziurek, zabudowane nie więcej niż w 2/3, wchodzimy bowiem w kolos... Raz jeden tylko w życiu czyniłam obrazek od kratki do kratki zakrzyżykowany. W naturze wyszło jakieś 10x15 cm na kanwie '14 - czyli maluch. Co do maluchów natomiast, to właśnie się do jednego zbieram. W szarościach będzie konieczna przerwa. Maluch docelowo na kartkę ma zawędrować. Nie wiem czy się uda. Jakoś u mnie haft nie gra w jednym zespole z papierem...
Pozdrawiam serdecznie,
wdzięcznie dziękuję za odwiedziny, komentarze, 
myślą się dzielenie...

środa, 4 stycznia 2017

Szarości - odsłona 1 i rozważań robótkowych odrobina

Witam cieplutko pierwszy raz w tym roku. Jeszcze raz życzę samych pomyślności na najbliższe 12 miesięcy. Początek stycznia to najczęściej plany i założenia na kolejny rok. U mnie planów nie będzie. Poddaję się nurtowi. Co ma być, to i tak będzie. Ważne, by maksymalnie wykorzystać każdą chwilę i nie zmarnować tego, co daje nam los. Robótkowo również poddaję się fali i chwilowej fanaberii. Robiąc pierwszą w tym roku, a i pierwszą od jakiegoś czasu pracę hafciarską, pokuszę się o kilka refleksji. To chyba takie podsumowanie dotychczasowych działań. Najpierw jednak pierwszy fragment najnowszego tworu; po tygodniu pracy, minus dwa prucia i i dwa dni świętowania na kanwie jest taka oto smocza plama...: (dzieci załamane, nie smoka sobie wybrały...)
Garść przemyśleń:
* wyszukanie wzoru, przygotowanie kanwy i zgromadzenie muliny to np. dla Edytki to jeden z bardziej emocjonujących etapów pracy...; dla mnie to lekkie rozedgranie (problemy decyzyjne), pierwszy krzyżyk porównać można do skoku w dziką przepaść. Strach i trzęsiawka. Potem już idzie...
* Nie lubię sztywności kanwy. Niecierpliwie czekam na jej zmięknięcie, zwiotczenie pod wpływem ciągłego palcyma ugniatania. Najbardziej jednak lubię nowe na kanwie faktury powstawanie, to nadgrubienie, miękkie, elastyczne, ale o swojej wadze i wysokości krzyżykami stawiane obrazu tworzenie...
* W ostatnich dniach uzmysłowiłam sobie, że jednak wolę większe prace od mniejszych. Pomijając już sam fakt, że najbardziej ze wszystkiego lubię wyszywać, zagospodarowanie gotowej pracy bywa kłopotliwe. Większe da się wrzucić w ramki, co czynić z maluchami?!
* Prace rozpoczynam od środka. Tym razem ostatecznie zrezygnowałam z tego nawyku i silnie się cieszę...
* Najczęściej nie rysuję linii pomocniczych. Jednak wiek robi chyba swoje. Okazują się być szalenie przydatne...
* Lubię wyszywać kolorami. Bywa, że nie mogę się od jakiegoś oderwać. I nie chodzi tu o jego barwę, a to co się spod niego wyłania...
* Irytujące wydaje się, że ciemne nitki wydają się być odchudzone. Dlatego krzyżykowanie jasnymi, tłuściutkimi niteczkami to ekstatyczna przyjemność
Czy macie podobne spostrzeżenia i nawyki?!
Pozdrawiam cieplutko
i życzę dobrego, spokojnego czasu

środa, 28 grudnia 2016

Nowe na okoliczność starego... Życzenia

Witam serdecznie i cieplutko.  U nas za oknem szaro, buro i ponuro. Wczoraj była wiosna, dziś zapowiedź deszczu i pomroki. Za nami święta, piękny, magiczny, spokojny czas. Przed nami... Aaa, to już co kto będzie chciał. W Myszulowie zachciało się prac ręcznych. Po blisko półrocznej przerwie sięgam po haft. Dotychczas nie tyle że chęci brakowało, ale przede wszystkim materiałów. Tak to już z przeprowadzkami jest, że niby wszystko popakowane i poopisywane, a chochlik i tak potrafi się wkraść i popsikusić. Nie inaczej było u mnie. Były kanwy, igły, wzory, dokonane prace, a nie było nitek. Zapodziały się - lub jak niektóre z Was obrazowo i kolorowo mówią: diabli ogonem zakryli. Jak wyszywać bez nitek?! W końcu się zaparłam. Przerzuciłam pół chałupy i resztkę nierozpakowanych pudeł i znalazłam. Oczywiście tam, gdzie być powinny... ale się tajemnie ukryły, czapkę niewidkę założyły. Cztery kanisterki pięknie poukładanych i opisanych mulinek...
Pokazuję wstęp warsztatowy:
Schemat, kanwa biała '14, nitek garstka, igła odpowiednia, okular i powiększalnik...
Troszkę się boję. Palce sztywne, oko ślepawe.  Liczymy (z dziećmi), że dam radę...

Pozdrawiam cieplutko, 
wdzięcznie dziękuję za pamięć i piękne od Was słowa świąteczne.

piątek, 23 grudnia 2016

Ostatnie kartki i życzenia świąteczne

Kochane i słodkie kobietki, pokazuję ostatnie prace; artystyczna taśmówka papierkowa...
I kartki w zupełnie innym stylu. Normalne, zwyczajne, bardziej chyba w moje. Proste choć, to przesłodzone, przekombinowane, przedobrzone...
Kończąc tym  poinsecjowym akcentem, pragnę złożyć świąteczne życzenia,

życzę wszystkim Świąt spokojnych, 
uśmiechniętych, radosnych 
radością wspólnego biesiadowania, myśli plątania,
czarowania i bajkowania,
pewności lepszego, mądrzejszego...
Dobrych, zdrowych Świąt Bożego Narodzenia!

wtorek, 20 grudnia 2016

Mikołaju, panie Mikołaju...

...kartkowania ciąg dalszy. Wciąż vintage'owo, warstwowo, syto. Czy ładnie i zachęcająco?
Przyznam, że świetnie robi się takie kartki, ale chyba wolę proste, płaskie. Spór tu toczymy z panną córcią. Inna sprawa, że Mikołaj wrócił się z poczty i w tym roku w świat nie pójdzie. Bardzo żałuję, dla szczególnej Osoby kartka przeznaczona była. Poczta miejscowa się zbuntowała, przepisami wykręcała, ale to inna historia. Oto Mikołaj we własnej osobie:
Pozdrawiam cieplutko, słonecznie, śnieżnie

sobota, 17 grudnia 2016

Przedświąteczny ciąg dalszy

Witam śnieżnie. Tak, tak, dziś pierwszy raz tej zimy sypnęło śniegiem. Przed domami praca wre. I choć za chwilę śnieg przejdzie w deszcz, to serce i oczy w radości. Klimatycznie się zrobiło, nastrojowo, wieczorkiem będzie zaś bajkowo. U mnie nadal karteczkowo. Powstają kolejne. Do kolejnego późnego wysłania. Tym razem według pomysłu Córki:
Hafciarsko nadal zastój. Wciąż nie mogę się odnaleźć. Przeprowadzki to jakieś kataklizmy są...
Pozdrawiam cieplutko, 
wdzięcznie dziękuję za pamięć, myśli i okazywaną sympatię