czwartek, 17 października 2019

Choinka 2019 # październik

Witam cieplutko.
Jesień za oknem piękna. Ciepło, u nas na wsi wreszcie zaczyna się kolorowić.
Dziś szalone wiatry, ale niech tam, grunt, że ciepłe!
Bez zbędnych słów prezentuję foty "choinkowe"w zabawie u Kasi oczywiście..
Czyż nie jest słodki?
Oczarował mnie, zaczarował, omamił i zawładnął sercem i czasem na cały jeden dzień...
I kilka innych ujęć (choć w sumie niemal identycznych),
jest i golasek bez konturów:
I to by było na tyle.
Pozdrawiam słonecznie, kolorowo, październikowo! 
Życzę samych radości!

środa, 25 września 2019

Magnetyczny piłkarz

Witam najcieplej. 
U mnie nadal pełnia lata. Temperatura waha się od 28 do 32 st.C. 
Szczęśliwie noce lekko chłodniejsze. Jakaż to pociecha.
Życie goni jak szalone. Czasu na wszystko brak. Chyba norma u każdego.
Malusia pracka. Będzie magnes. 
 
Prezent urodzinowy dla Daniego. Hiszpańskiego chłopca, zapalonego piłkarza.
To na prośbę córki. Kartka, magnes, breloczek i najbardziej pikantne czipsy na świat!
Hamerykańskie oczywiście!
Dziecko zaprzyjaźniło się serdecznie z wakacyjną rodziną i prezentami się darzą. 
Czasem przy udziale matki własnej...
Pozdrawiam najcieplej, życzę samych dobroci i uśmiechów.

wtorek, 17 września 2019

Z pamiętnika...

... nie kończę, gdyż tym razem nie z pamiętnika zatroskanej matki, 
a zatroskanej nauczycielki będzie...
Witam cieplutko. 
U nas na wsi wciąż lato. Noce po 20 st.C., wilgoć rozgościła się na dobre. 
Zielenina kwitnie i obradza. Żyć nie marudzić. 
Z okresem jesiennym rozpoczyna się w okolicznych parafiach rok szkolny polonijny. 
Parafiach rodzimych oczywiście. 
Poza parafiami też się rozpoczyna i tym to nawet zazdraszczam; no, ale to to już poza tematem. Wracając do sedna. Się rozpoczyna, wręcz rozpoczął się. 
Pierwsza robocza sobota za nami. Zajęcia języka polskiego odbywają się raz w tygodniu, 
w soboty wspomniane, przez godzin całe trzy i malusi haczyk 
na tualety, picie, jedzenie, się wiercenie, zeszytów zamykanie - otwieranie, doprowadzanie itp.
I tak to nam się rozpoczęło. 
Klasa 4 (według rozkładu polskiego III):

- paaniiii, a co tam pisze?!
- nie mówi się pani, tylko prosze pani!
- ale przecież ja o nic nie proszę!
- On nowy, nie wie,  ja wiem. Pani moją siostrę uczyła. To Ci powiem, że to taki grzeczny zwrot jest i mówi się "pani Ula...?!"
 - ????!!!! - to moje brwia do góry powędrowały, acz niby przyzwyczajona jestem. Wszak my jedna    wielka rodzina...
- pani Ulaaaa, co tam pisze?
- nie co pisze tylko co jest napisane. Słabo Ci siostra wytłumaczyła Daniel, wiesz? Ja to wiem, bo moją siostrę też pani Ula uczyła i Klaudia mamie wszystko opowiadała i  mama powiedziała, żeby sobie zapamiętać!
 - ty się Krystian zamknij, bo się nie będę z tobą bawił!
                         W klasie szum. Rękę podnosi chłopiec w okulałku.
- proszę pani, oni ol tajm mówio "bo", a to nie jest wery gód.
                Rozglądam się po klasie, kogoż to pani Ula jeszcze uczyła. Mam.
- Natalka, a tobie co Stefa mówiła o bo? Czy nie mówiła?
- mówiła, a mama się śmiała. Stefani stanęła o tak i jak wiersz powiedziała: "nie bo tylko gdyż, ponieważ, albowiem". Ja wiem, co to wiersz. Pani Ula czy ja moge mówić albowiem?
- Możesz.
- ale ja nadal nie wiem, co tam na tej tablicy jest!
- Gdzie?!
- no ta, z tym ogonkiem!
- To jest litera y.
- yyyy, to znaczy?!
- igrek
- co?
- nie mówi się co?!
- Daniel, dziękuję. Wytłumaczę to później wszystkim dzieciom. To jest łaj.
- no to było tak od razu......

I takie sobie prowadzimy dialogi na cztery ręce.... 
Z drugiej i trzeciej strony miło, że jednak nauka nie poszła w las,
pamiętają i wiedzę i o pani, ale się cza pilnować, skoro one tak wszystko rodzicom meldują...

Pozdrawiam najcieplej, życzę samych radości!

ps. zapis dialogu świadomy. Są wtręty z angielskiego notoryczne właściwie. Mowa dziecięca niezobowiązująca, acz w sumie słodka i rozkoszna. Większość dzieci znam. Uczyłam starsze rodzeństwo lub zwyczajnie z widzenia, konkursów, dnia codziennego...

piątek, 30 sierpnia 2019

W wazoniku...

Witam najcieplej. Pełna wdzięczności pragnę podziękować za koszyk miłych słów pod poprzednim postem. Dziś kolejna praca. Istne maleństwo. Skromny bukiecik różany w malusim wazoniku. Wzór SODY. Praca zawędruje na kartkę. Taki w każdym razie był pierwotny zamiar.
Jak widać, pojawia się tamborek. Chyba się zgrywamy... Problemem są jedynie wymięte kręgi. Żaden problem przy pracach bez czerwieni. Tych boję się moczyć, zwilżać i odrobiną choć wody traktować (konieczne przy rozprasowaniu śladu po tamborku). Złe doświadczenia i życiowy pech...
Kocham backstitche. Kocham i już. Nic nie poradzę! To fantastyczne dopełnienie pracy:
Pozdrawiam najcieplej. Życzę dobrych, uśmiechniętych dni.

środa, 21 sierpnia 2019

Fishing boat...

Witam cieplutko.
Za oknem pełnia lata, choć niby to już bliżej końca. U nas wciąż żar z nieba, wilgoć grasuje, czasem marna kropla deszczu spadnie. Kierownica szaleje. I pomyśleć, że prawo jazdy posiada ledwie od półtora tygodnia. Jednak ćwiczenie czyni mistrza! To fakt! Młode męskie projekty wakacyjne porobił. Mentalnie szykuje się na powrót do szkoły. Acz bez zbytniego entuzjazmu. Mnie ciągnie do krzyżyków. Chyba się odnalazłam. Zdecydowanie niebagatelną motywacją są takowoż wpisy szanownych koleżanek, słowa miłe i motywujące. Wdzięczność mnie przepełnia!
Dziś kolejna praca. Wakacyjna. Konsekwencja córczynych wakacji nad oceanem spędzonych, w miejscowości rybackiej niewielkiej...
W fazach kilku, po kolejności:
Obrazek ujął mnie swoją akwarelową "teksturą". Robiło się przednio. Nawet kontury, choć wiele ich i środkiem  krzyżyków prowadzone, nie męczyły. Czekałam cierpliwie i tak samo je stawiałam, by zobaczyć efekt końcowy.
I oto mamy - łódź rybacką z Conil...
(ale to chyba napisy się pomyliły;  powinno być - barco de pescado...; skonsultuję z dzieckiem...
i następnym razem się poprawię...).

Pozdrawiam cieplutko, serdecznie, 
życzę dobrych, uśmiechniętych dni.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Choinka 2019 # sierpień

Witam słonecznie.
Kolejny odsłona pracy w zabawie u Kasi. Słodki Mikołajek z lekko krzywym uśmiechem. Może to z zimna, a może nie lubi nadmiernie fotografii. Starał się zaprezentować po hamerykańsku, szeroko i szczerze. Widać jakoś nie wyszło... Ubrany ciepluchno, puchato i słodko kolorowo. I cóż to on w łaputce dzierży?! Czyż nie uroczy ten kogucik? Z jarmarku w Pcimiu Dolnym np. ...
Mikołajek z kogucikiem:
Trzy odsłony, trzy ujęcia i trzy różne kolory tej samej pracy...
U nas nadal upalnie i wciąż wakacyjnie.

Pozdrawiam cieplutko,
wdzięcznie dziękując za odwiedziny i pozostawione słowo. 
Życzę samych uśmiechów.

ps. Czytam, patrzę, czytam ponownie. Mikołajek pisałam?! Boh, co to gorąco z człowiekiem robi?! Toż to oczywiście Bałwanisko jak się patrzy.
Bałwan z kogutkiem na patyku!

środa, 14 sierpnia 2019

Z pamiętnika...

...taki sobie cykl wymyśliłam...
Witam najcieplej.
Robótek póki co jest mało. Czasu i werwy do poczynań też jak na lekarstwo, a jakoś trzeba działać, by zielskiem chwaścistym blog nie zarósł. Tak jak mój ogródek zarasta niestety. Perz i jakieś inne mniej chętne do pozwolenia wyrwania się. Gdzie chwasta nie ma, klepisko jest. Drzewo nad nami ogromne. Zza niego i spomiędzy niebo nad nami, a w nas niezłomnie właściwa postawa i prawo odpowiednie moralnie... i spokój w patrzeniu na marny trawnik...
Ale by tego wodolejstwa nie przedłużać, słów kilka o postępach młodocianej Kierownicy. Dziecko sygnału nie dało onegdaj, gdyż:
raz - zaaferowane było i zapomniało;
dwa - w robocie kociokwik z kołowrotkiem połączony. Harmider i odpowiedzialność dzika.
Jak panna zeznała po niewczasie: "mamuś na sekundę nie usiadłam i nawet po życi nie dało rady się podrapać, gdyby oczywiście konieczność przyszła. Na dodatek wielka akcja była i razem z Aleksem musieliśmy podjąć na szybko męską decyzję: najpierw go wodą czy najpierw go chlorem?!..."
W sens wypowiedzi nie wnikałam. Nie zawsze jest potrzeba. Najważniejsze, że dziecko się nawróciło i odpowiedzialnością wykazało. Do czasu takie myśli mi towarzyszły. Do czasu, gdy oznajmiła, że jeszcze z Alice na pizze jadą, to tak jakby z obiadem nie czeka.
No żeż, matko i córko... Zaraza przesadza, nie z obiadem, z jazdami za kółkiem. Prawko dopiero od doby... Zielone to i ...wiadomo, rozum poszedł w siną dal...
Nim oddech się matce wyrównał, kolejnego otrzymałam esemesa:

"mamuś, mruga mi coś i skowyczy. Ignoruję to!"

- w sensie, że co?

"nie wiem, na czerwono do mnie mruga. hałasy wydaje!"

- wszystko włączyłaś, wszystko wyłączyłaś?!

"niby skąd mam to wiedzieć. Pierwszy raz Lole prowadzę!"

 - dziecko!

"Ona mnie ignoruje też. jedzie, jakby ją  za tyłek coś ciągnęło!"

- dziecko a  nie zaciągnęłaś przez przypadek ręcznego?!

"jaka ty mamusia mądra jesteś. zaciągnęłam i zapomniałam.
Alice tez tak podpowiadała. ignorowałam ją... (hi Kasia's mom. Here is Alice).
  Ale czy ona musiała mnie tak stresować. Lola nie Alice?!
 To jedziemy. do godzinki będziemy. pa".


Cóż, dziecko próbowało rozwinąć prędkość przy zaciągniętym ręcznym, w tzw. międzyczasie dyktowała amerykańskiej Chince wiadomości dla matki. Dyktowała z każdym ogonkiem, kropeczką i kreseczką.... Jeżu, widzę,  jaki miały ubaw...
Po godzinie wróciła cała i uśmiechnięta. Na spokojnie przebadała wszystkie wajchy i inne wianki w Loli. Od pięciu dni regularnie otrzymuję wiadomości: wyjechałam, dojechałam.  Czy sie mniej niepokoję?...
No pasa nada...

Pozdrawiam najcieplej, najsłoneczniej, najserdeczniej. 
                                                Życzę samych radosnych chwil.