wtorek, 17 lipca 2018

Czwarta z pięciu czyli SODA SAL

Witam upalnie, letnio, wakacyjnie. Chwilami nieznośnie wręcz. Lato w tym roku - które właściwie zaczęło się już z końcem kwietnia - daje się nam lekko we znaki. Choć oczywiście, co kto lubi. Ja lubię  wyszywać na ten przykład. Wzięło mnie okrutnie. Zasiadam pod wiatrakiem w klimatyzowanym chłodku i wyszywam. Bez pamięci i troszkę bez sensu. Zapadłam w jakiś letarg. W domu i życiu robię co absolutnie niezbędne i uciekam w swoją hafciarską, wychłodzoną i pozbawiona wilgoci bańkę.... Rodzina z pobłażaniem pozwala na to. A może obawia się ewentualnych reakcji... W swojej bańce jestem bezpieczna dla otoczenia. Wyłączam się i nikomu nie wadzę. Upały nie wadzą wówczas  i mnie.
Do rzeczy jednak. Dziś prezentuję czwartą z pięciu kwietnych panienek z SALu u Magos. Nie wiem czy linkowanie jeszcze jest włączone. Pogubiłam się bardzo. Wdzięczna jednak jestem, że mogę sobie te ślicznotki wyszywać. Tym razem panna Tulipasińska. Milusia, skromniusa. Całkiem twarzowa...
Czyż nie jest piękna? Powabna i mgielna?! Oczywiście  wyszywało się przednio. Wzory są doskonale opracowane, bez zbędnych udziwnień. Sama przyjemność i relaks. Dziewczę pójdzie w ramkę. Taka wola i pragnienie córki.
Pozdrawiam ciepło i wdzięcznie.
Życzę dobrego czasu wakacyjnego.

niedziela, 8 lipca 2018

Moda wg Veronique Enginger

Witam cieplutko i wciąż w biegu. U nas lato w pełni. Temperatury w nocy nie schodzą poniżej 23 st.C. Gorący czas wakacji. Na wakacje wyleciało dziecko starsze. Na trzy dni przed wylotem doczytało, podumało i oznajmiło - potrzebny prezent. Prezent dla pani, która nie tylko ma swoje własne krawieckie atelier, ale przede wszystkim na miesiąc przejmie opiekę i da dach nad głową mojemu dziecku. Decyzja była krótka i szybka:
Dwa popołudnia, jedno przedpołudnie. Zrobione, odprasowane, w ramkę wciśnięte, wrzucone do walizki i odleeeeeciaaałoooo. Mam nadzieję, że doleci w całości i może nawet się spodoba.
 
Robiło się cuuudnie. No, robiłoby się niemal idealnie, gdyby nie:
- aida - choć firmowa DMC, to tak sztywna, że sprawiała kłopot;
- problemy z wkłuciem się. Dziury jak kratery ('14), a przez sztywność materiału trudno było trafić...;
- zastanawiaczka - zgodnie z instrukcją robić czy wbrew. Wiadomo Veronique szykuje projekty pod len i to o rozmiarze '32 nie '28. W związku z tym, co piękne na lnie niekoniecznie na siermiężnej kanwie. Ciemny krzyżyk z dwóch nitek, obok jasny z pojedynczej, by wreszcie tylko pojedyncza połówka. Początkowo nie byłam przekonana. Zatem próby, iksowanie, porównywanie, wypruwanie.... a czas płynie... Koniec końców zawierzyłam autorce.
Zdjęcia nie oddają (tym bardziej, że robione dosłownie w locie) piękna i delikatności projektu.
Niech tylko ochłonę, dojdę do siebie, oswoję się z tęsknotą, a podobną pracę poczynię dla siebie... sic!
Pozdrawiam słonecznie. Życzę tylko dobrych dni w nadchodzącym tygodniu.

wtorek, 26 czerwca 2018

To samo, ale jakby więcej...

Witam cieplutko, wakacyjnie, energetycznie. Się krzyżykuje nadal i wciąż. Za chwilkę nastąpi przymusowa malusia przerwa. Konieczność dziecko przygotować i spakować na dłuuuuuuugie wojaże. Potem już tylko nitki i igiełka (młodsze  dzięcię z nadgorliwością nie będzie matce przeszkadzać).
Powiększyło się...:
Te same nudne ujęcia, ale....
Pozdrawiam słonecznie i życzę dobrego tygodnia.

czwartek, 21 czerwca 2018

Magiczna moc koloru...

Witam słonecznie i nadal tropikalnie. Wdzięcznie dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem. Kocur ma się dobrze, acz usilnie szuka towarzystwa. Dałam się namówić, dałam się przekonać. Oczywiście córce. I przepadłam. Nie potrafię oderwać się od nowego projektu. Zauroczyło mnie, zafiksowało. Omamiło.
W dwa popołudnia powstało tyle nowego...
Krzyżykuje się fantastycznie. Czy to urok koloru, czy inna magia? Szkoda mi czasu na codzienne drobnostki. Najchętniej wzięłabym urlop, wyprawiła Rodzinkę na wakacje i nie przestawała haftować...
A propos wakacji. Na naszej wsi one już od jutrzejszego popołudnia. Cały ten tydzień cała moja dwójka ma tylko pół dnia w szkole. To czas egzaminów końcowych. Córka w liceum pisała. Syn w gimnazjum oddawał projekty. Oceny już znamy. Jest dobrze, a nawet bardzo. Zakończyliśmy ten rok na wysokich A. ... Myśmy, gdyż ja robiłam za sierżanta i przypominacza. Chyba też zasłużyłam na wakacje. W poniedziałek ponaklejam kartki w pokojach przypominające o wakacyjnych pracach i błogo oddam się wyszywankom. Pod wiatrakiem upały są mniej męczące....
Pozdrawiam radośnie i wracam do xxx.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Magiczne oko kocura - finisz.

Witam upalnie. Gorąco i nieznośnie do normalnego funkcjonowania. Pięknie dziękuję za słowo pochwalne dla Mikołaja. Się chłopak ucieszył. Dziś finisz cud kociaka. Robiony w ubiegłym roku. W ferworze przeprowadzkowym tak skrzętnie spakowany, że blisko rok potrzebował, by się odnaleźć i pozwolić dokończyć (ledwie marne ze 30 xxx). Diabli ogonem nakryli. Córka monitowała, prosiła, błagała. Jej on to. Upragniony, wyczekiwany, wymarzony. I jest. W detalach.
Nieskromnie powiem - piękny jest. Fantastyczny projekt. Doskonale znany, ale teraz mam go i ja. Magiczne oko kocura. I ta dostojność, niedostępność, czar i tajemnica...
Tajemnicą nie jest pomięta kanwa. Się wzięła i zbiesiła. Moczona, prasowana. Co zrobić? Nie lubię! Ma być idealnie. Na krzywe krzyżyki jestem w stanie przymknąć oko. Na niedoprasowaną, podmiętą kanwę już nie! Radźcie!
Pozdrawiam gorąco. Życzę samych dobrych dni
Wracam pod wiatrak!

środa, 13 czerwca 2018

Mikołaj w środku lata.

Witam cieplutko. W kalendarzu jeszcze wiosna. U nas od dawna pełnia lata. Kończy się dziś ostatni przyjemny dzień. Od jutra powrót upałów i temperatury powyżej 30 stopni. Cóż, co kto lubi. Jedni  cieszą się, inni czekają października i zabawiają się w zimowe hafty. Póki co u mnie powstają same zimowe obrazki. Dziś jeden z nich. rumiany Mikołajek.
Różne fazy pracy. Na wszystkich widać niesamowitą krzywość krzyżyków. Ło matko jedyna. W realu wygląda to o nieb o lepiej!
Co to kreska z Mikołaja robi?! Z wielokolorowej plamy wyłania się postać i nawet nabiera jakiegoś charakteru... Przy tym na rozgwieżdżonym, śnieżnym niebie on. W parze chyba te zjawiska nie spacerują?!.... Według projektu autorki śniegiem miały być koraliki. Na okoliczność, żadna tutejsza poczta mi tego nie przyjmie, zastąpiłam je french knot'ami. maleńkie są, ledwie widoczne....
Autorką projektu jest Durene Jones.  Mikołajek cieszy oczy i prace hafciarek od 2015 roku.
Pracę zamieszczam w zabawie u Kasi Xgalaktycznej.
Pozdrawiam serdecznie i już prawie wakacyjnie.

sobota, 28 kwietnia 2018

Choinka 2018 # 4

Witam letnio w ten wiosenny dzień. Za oknem kolejny gorący dzień. Zatem dla ochłody odrobina zimy. W ramach zabawy u Kasi Xgalaktycznej  przygotowałam maleństwo z ostrokrzewem zakwitłym. Będzie doskonałym wkładem na kartkę. Niech tylko przyjdą wakacje - rozpocznie się zimowa produkcja kartkowa...
Autorką wzoru jest Oliesa Owczinnikowa. Mam nadzieję, że dobrze zapisałam nazwisko. Maleństwo powstało na aidzie' 16. Kolorów sztuk osiem. Oczywiście mulina DMC. Pracowało się przemiło!
Ponieważ pojawiają się jakieś dziwne komentarze, chwilowo włączyłam moderowanie. Co z tego będzie, nie wiem. Czy ktoś może mi wyjaśnić, cóż to się dzieje?!

Pozdrawiam słonecznie, wiosennie, radośnie i wdzięcznie!