poniedziałek, 15 lipca 2019

Choinka 2019 # lipiec

... czyli krzyżykowa zabawa u Kasi...
Witam najcieplej. Piękna niedziela. Gorąca, wietrzna, energetyczna. Ogródki kwietne i warzywne podlane. Świerszcze świerszczą.  Od kiedy mam własny ogród i kawałek zieleni prywatnej - upały mi nie straszne...W domu cisza i spokój. Się towarzystwo rozjechało. Córka nadal w andaluzyjskim szaleństwie. Panowie zdobywają lokalny ocean. Właściwie to oni wszystkie trzy persony w tym samym oceanie moczą się. Z przeciwstawnych sobie tylko stron. Korzystając z tak sprzyjających okoliczności przyrody, się wzięłam i ukończyłam pierwszą i jedyną siłą rzeczy pracę wyszywankową w tym roku. Z tej to okazji zdjęc będzie dużo. Może się zrobić nudno, za co serdecznie przepraszam.
Nooo, wystarczy tej zimy w środku lata.
Pozdrawiam najcieplej!

sobota, 29 czerwca 2019

Wakacje, wakacje, wakacje...



W natłoku spraw wszelkich zapomniałam, że już są wakacje. Dla dzieci wakacje są oczywiście. W tym roku moje młode rok szkolny zakończyli w różnych terminach. Córka - 20 czerwca, syn „pracował nader ciężko”  tydzień dłużej.  Dziś młody mężczyzna wkracza w kolejny, 13. już rok swego życia. 
Córka wyfrunęła.
Wakacje! Nie muszę zrywać się dzikim świtem. To pierwsza myśl była. Płonna. Muszę zrywać się znacznie wcześniej. Dziecko męskie wstające zazwyczaj w okolicy 7.30, przez cały letni czas o tej porze będzie już kończyć swe pływackie treningi. O zgrozo, o zmoro rodzicielska! Młodzież ma się hartować i ducha ćwiczyć. Czemu i rodzic?! Na otwartym basenie, w krystalicznej, a przyjemnie chłodnej wodzie przez caluśki okrągły tydzień… 
Potem przyjazd do domu, płukanko i marsz na zajęcia muzyczne (tu już bez weekendu). Się dziecko zapisało na camp. Bierze klasę wokalu, by w chórze lepiej śpiewać i wiolonczeli… zaczyna od najbliższego poniedziałku. A ja się tylko zastanawiam, czy codziennie przyjdzie mu instrument taszczyć?! Wszak rodzice w pracy.
Dziecko starsze właśnie skończyło lunch'ować w Madrycie. 

Wczoraj pannę wyekspediowaliśmy na miesiąc do Europy. Oczywiście - ukochana córczyna Hiszpania! Miesiąc marzeń i czarownych wrażeń. Dziecko poleciało samo. Przedstawiciela programu językowego spotkała dopiero dziś na lotnisku w Madrycie. Skazana na siebie, dumna i szczęśliwa. Stolicą Hiszpanii zachwycona. Pierwsze wrażenie – jakie czyste, schludne metro! Drugie, po dotarciu do hotelu – ufff, jak gorąco.
Dziś w planach włóczęga po królewskim mieście
  
oraz integracja z innymi młodymi fanatykami espaniolskiej mowy. Jutro załadunek w pociąg i jazda na południowy-zachód. Oczywiście Andaluzja! Malusie miasteczko nad oceanem. 

Kwik rozkoszy i tyle do zobaczenia, zasmakowania,  doznania i przeżycia. Rodzina , u której będzie mieszkać, wydaje się szalenie sympatyczna i otwarta. Już umawiali się na wyprawy górskie, spływ kajakiem i wizytacje okolicznych miasteczek i wiosek. A tereny tam piękne. Samych plaż sztuk 6. 
Tylko Hiszpanie i ewentualnie szczątkowo Niemcy. Cuda natury wokół i tylko byle czasu starczyło….
A państwo starsi?! Do roboty niestety cza ganiać. Oddechy w soboty i niedziele, to pani starsza. Pan małż ma tylko samiuśki dzień święty. Szczęśliwie pogoda póki co była łaskawa. Upały dopiero się zaczynają. Marne 30-32 st. To żadne upały, najnormalniejsza norma na tutejszy letni czas. Mam cichą nadzieję, że częściową „ciszę” wykorzystam wreszcie na swoje przyjemności. Ogarnę i wypakuję z pudeł wreszcie materiały robótkowe i zacznę delikatną choć działalność. Zapomniałam bowiem nadmienić, że za nami kolejny armagedon. Kolejna zmiana adresu! Tym razem na dłuższe lata. W założeniu wstępnym – caluśkie lat 30… na swoim my teraz. Przed nami tylko remonty, kosmetyki i radości….
            Pozdrawiam najcieplej, choć nie upalnie i do następnego.

ps. wszystkie zdjęcia - poza nocną katedrą - zapożyczone z internetu

niedziela, 12 maja 2019

Komunijnie

Witam najcieplej, choć u nas deszczowo i dość chłodno jak na niemal połowę maja. Pogoda dokazuje. Niestabilna taka. Od dzikich upałów, po brzeg wypełnionych wilgocią, po chłodne, mokre dni. Od Wielkanocy każda niedziela budzi nas ołowianym niebem i strugami deszczu... Świat wariuje. Na szczęście jest i pewna stała. Maj. A jak maj to bzy i komunie. U nas na wsi nie ma matur i kasztanów, to się o nich nie rozpisuję. Ograniczę się do komunijnych imprez. Każda sobota, każda niedziela i tak do końca miesiąca. Uroczystości większe i mniejsze. Przyjęcia bardziej lub mniej wystawne i wszędzie zaproszenia. W tym roku wyprodukowałam ich ponad trzydzieści.
Chłopiec, zatem niebieskości. Przyznam, że najbardziej podobają mi się kropki. Papier to zimowa kolekcja z Maja D. Podziwiam dziewczyny, które niemal zawodowo czynią produkcję masową. Niby elementy te same i powtarzalność, zatem mechaniczne działanie. Tylko to zabija zapał, wenę i chęć... Zwłaszcza, że u mnie było tylko za "dziękuję"... Rodzina...
Pozdrawiam najsłoneczniej i bardzo, bardzo kwietnie!
ps. u nas Dzień Matki dziś. Od jutra masowe działania ogrodnicze i rabatowe....

sobota, 27 kwietnia 2019

Gorące pytanie...

Witam najcieplej, choć u nas za oknem słonko podszyte silnym, zimnym wiatrem. Najpiękniej i najwdzięczniej dziękuję za pamięć i tyle ciepłych słów, pogrom życzeń. miło mieć świadomość, że  nie jest się samym. Sama to się męczę technologicznie i pomocy potrzebuję. Jak wiecie blox idzie na zagładę. Czasu mało. Ledwie dni 3. Widzę, że kobietki sprawnie przenoszą blog w inne miejsca. Chcę i ja. Tyle wspomnień, czasu, miłych myśli, pięknych ludzkich komentarzy, humoru i ciepła. Kawałek własnej historii. Podpowiedzi w necie są najróżniejsze. U mnie to nie pracuje (pomijając tępotę umysłową technologiczną...). No nie chce się przenieść i już! Może powodem jest drobny fakt, iż nie potrafię zalogować się na prywatnego bloxa? Nie pamiętam ani hasła, ani nawet loginu. Tyłek zbity i masakra. Co robić. jak robić. Proszę o podpowiedź łopatologiczną. Najlepiej jak dla dwulatka!
Dziękuję już
teraz, pozdrawiam słonecznie i do szybkiego!

sobota, 8 września 2018

Jabłuszko zielone

Witam cieplutko. Jesień idzie, zatem i jabłuszko powinno być rumiane. U mnie ono zielone, niczym trawka młodziuchna na wiosnę. Odsłona przedostatnia zieleninki.
Pozdrawiam słonecznie, wciąż bardzo ciepło i radośnie!

wtorek, 4 września 2018

Zielono mi, choć jesień za pasem...

Witam nadal gorąco i wakacyjnie. Na jesień czekam z utęsknieniem. Ta tutaj, u nas na wsi,  jest dłuuuga, ciepła, słoneczna i absolutnie pięęęęękna! Szalenie kolorowa, bajeczna. Lato tegoroczne choć bardzo upalne i wyjątkowo męczące, miało w sobie tyle mżawek, że świat za oknem nie jest obsuszony. Tropiki mieliśmy. Zatem i soczysta zieleń cieszy oczy. Takim też jawi się mój jesienny (chyba jednak ze względu na czas wyszywania) najnowszy obrazek. Dziś odsłona druga. Zielona.
Zdecydowanie nie z fioletami  te cudne zielenie. Acz przyjemnie razem się prezentują.               "Biel" i zieleń hurtem... acz to jeszcze nie jest koniec...
Cudnie dziękuję za tyle miłych, budujących słów, za każdy wpis. Niby bowiem bloga prowadzimy dla siebie, ale jednak.... miło na serduchu i w okolicach...
Pozdrawiam cieplutko, słonecznie, radośnie
z życzeniami samych dobrych, pogodnych dni.