środa, 15 listopada 2017

Coś jak beza....

Witam cieplutko, słonecznie, bajecznie. U nas piękne jesień. Wciąż liściasta, czarowna, z magicznymi porankami. Nie o tym jednak miało być pisanie. Powolutku, pomalutku, w żółwim tempie, ale wciąż do przodu postępuje praca nad princesową metryczka dla pani starszej. Kiecka skończona. Panna wygląda bajecznie. Jak przesłodzona beza...
Ewentualnie jak półmisek z imprezową szyneczką... W każdym razie  - smakowicie.
Wygumkowałam pannie twarz. Zapowiedziałam - żadnego solariowania, plastiku i brzoskwinki. Naturalna, delikatna, powabna. Oby tylko dla odmiany gejszowa porcelana nie wyszła. Się Princesa obraziła....
Pozdrawiam cieplutko, wdzięcznie, radośnie.

8 komentarzy:

  1. Coraz bardziej jestem ciekawa efektu końcowego. Miłego wyszywania

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie twarzowa ta nowa twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu to błękitna krew, zatem delikatna porcelanowa cera wręcz zobowiązuje!;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiecunia faktycznie przesłodka ..... bardzo jestem ciekawa efektu końcowego i tego delikatnego lica.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  5. już zapowiada się przeuroczo i slodko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będzie piękna księżniczka.Tiulową kiecunie już ma śliczną więc czekam na jej porcelanowe lico;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta szyneczka bardziej niż beza do mnie przemówiła :-))) Masz dar, Ulko kochana, do wynajdowania ślicznych wzorków. Powstanie piękna metryczka, a Princessa będzie tymi różowościami zachwycona, gdy podrośnie :-) I coś mi się zdaje, że bardzo dobrze postanowiłaś z tym solarium i brzoskwinką ;-)
    Buziole!

    OdpowiedzUsuń