środa, 26 czerwca 2013

Połowa jednego...

... a właściwie 1/4; połowa całości  bez konturów to wszak ledwie marna ćwiarteczka. Zdjęcia raczej żadne. W domu zbyt ciemno, za oknem zbyt świetliście.
 Robię. Znów. Po pracy, znojnie z upałem i żarem ogólnym walczę i krzyżykuję. Z radością, zachwytem. Odkrywam ponownie. Doznania niewypowiedzialne....

18 komentarzy:

  1. najfajniejsze, że krzyżykujesz ... ja tam już dostrzegam urocze różyczki:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Elu i odnajduje "po latach" jaka to frajda!
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  3. super!!!!!!!!!!!!!! że krzyżykujesz super że wróciłaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nuu, daj Boh choć jeszcze tak ze dwa miesiące

      Usuń
  4. Nie wiem co to za haft, ale już wygląda przepięknie - urocza kolorystyka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś ładnego sie tworzy :-) Życzę radosci z tego, co robisz i pasji niezanikajacej :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już zupełnie odwykłam od kanwy i muliny. Czasu wciąż mało...
    Popatrzę sobie u Ciebie na powstające cudeńka. Mam nadzieję, że niebawem całość pokażesz :)
    Uściski i gorące pozdrowienia Uleńko! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokażę Dorotko, kiedy tylko uda się ukończyć, mam nadzieję jeszcze w tym roku...
      Przytulasie

      Usuń
  7. Jako stara instruktorka ZHP w stopniu podharcmistrza uroczyście przyznaję Ci sprawność ODKRYWCY :)))
    Filiżanka - finezja.
    Ucieszyło mnie, że znów chwyciła,ś za igłę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję! uroczyście przyjmuje po raz drugi!
    Na cud nawrócenia czekam jeszcze przy drutach i maszynoszyciu i na te zachwyty odkrywcze oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczności Ulciu! Nie poddawaj się pomimo przeciwności losu i pogody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczko, mnie już tak z nawyku lepiej i wygodniej pod górkę.... a za to na szczycie jaka radość...

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. nieskromnie potwierdzę
      pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  11. Wiem jak trudno jest wrócić... Sama mam takie zrywy... Ale jak to cieszy, że znów, że można, że takie cuda spod palców i igły się wyłaniają...
    Uściski Ulciu!

    OdpowiedzUsuń
  12. To pewnie jakaś piekna filiżaneczka z saskiej porcelany będzie! :-))))

    OdpowiedzUsuń