Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lanarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lanarte. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 maja 2021

Oczko z ogonkiem #6

 Dzień dobry najcieplejsze.

U nas na wsi już 30 st.C. Czy to dobra wiadomość? Raczej średnia. Jeśli to nie jest chwilowy wyskok, tak może trzymać i do końca września. Z nocami oczywiście grubo powyżej 20 st. Nie o tym jednak miało być. Obcinam ogony. W pracach rękodzielnych je obcinam i w ramach zabawy u Meri. Kolejny obrazeczek ukończony. 

Taka sobie udawana Sara Moon, jako wstępniak do oryginałów Lanarte. Mam do nich słabość od dawna i kiedyś je zrobię. Póki co, jest co jest. Zaczęte co najmniej z 5 lat temu. Zopodziała się jako panna bez głowy.

Później pierdylion backstitch'y, w czterech kolorach, czego doprawdy nie rozumiem. Męczyłam się do ostatniej niteczki licząc na jakiś powalający efekt. Nic z tego.

Dziewczę na zbliżeniu wygląda jak w masce karnawałowej. Całość robi jednak zdecydowanie lepsze wrażenie, kolory na zdjęciach przekłamane. Ukochana lekka dekadencja i voila!
Pozdrawiam cieplutko, serdecznie, słonecznie. Życzę dużo zdrowia, uśmiechu i normalności.

czwartek, 29 kwietnia 2021

Oczko z ogonkiem 3

 Witam najcieplej.

U nas wiosna w pełni, mierzy się już nawet z latem, wiosna owa. Co jest oczywiście absurdalne. Acz nie od dziś się mawia, że tu zaraz po zimie następuje trzecia pora roku... Dziś marne 28 st.C. Liczę na opamiętanie i umiar. Dziecko młodsze wróciło ze szkoły, padło i zapodało: "za gorąco, nie da się żyć!". Żonkile dawno przekwitły, tulipanki tracą płatki, bratki zwijają się i błagają o odrobinę cienia, pierwiosnki w skurczu, zające wtrąbiają ogródkową sałatę. Pięknie jest, tylko za ciepło...

Życie wraca do normy. Na tę pewnie okoliczność udało się ukończyć pracę wyszywaną. Zeszło jej chwilkę. Momentami za zaległą robiła. Nadrobione, zaliczone, odhaczone. Wykonane i w ramach ogonkowej zabawy u Meri zapodane. Krótko mówiąc/pisząc JEST!

Nie ma w obrazie żadnych efektów wow, poza fantastycznym projektem samym w sobie oczywiście. Zatem jedno zdjątko tylko. Praca wielokrotnie pokazywana w różnych fazach.

Projekt Lanarte, 

      34 kolory, mulina oryginalne DMC, aida "16.

Pozdrawiam cieplutko, słonecznie, serdecznie.

wtorek, 2 lutego 2021

Oczko z ogonkiem 2

 Witam najcieplej. 

      Dziś drugie wejście z ogonkiem bez oczka. Może odwrotnie. Może oba są lub ich nie ma. W każdym razie przybywam z pierwszym w tym miesiącu wpisem i kawałkiem pracy do dokończenia. W żółwim tempie nadrabiam zaległości i ciach, ciach podcinam ogonek. W zabawie u Meri to wszystko.

Przybyło "mnie" caluchną jedną dynię. W ten sposób niewiele zostało do dokończenia. Trzy sprężynki, jakieś kwiecie, cienie i podcienie; i będzie...

To ta największa, na planie pierwszym, najkolorowsza i z tajemnym H wyrytym. Pewnie ona hokkaido.

      Ze spraw nierobótkowych. Sypnęło u nas śniegiem. Półtora dnia w paraliżu. Niby bowiem nic, ale jednak zawsze coś. Zaspy się na niemal dorosłego człowieka potworzyły. Cała rodzina złachana od łopatą machania. Auta za kurhaniki robiły, wyjazd co odrobiony, to pługiem zasypany, robota głupiego. Jakie to szczęście, że dojazd u nas tylko na dwa samochody długi. W piątek zadeszczy i po śniegu wspomnienie zostanie. Ale zimę dwa razy w tym sezonie mieliśmy. Zaliczone, odhaczone. Można wczoraj wyjęte kozaki schować!

 Pozdrawiam cieplutko i słonecznie.

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Większy gabaryt #3

Witam poniedziałkowo. 
Pięknej pogody ciąg dalszy. 
Dziś kończymy nasz polonijny rok szkolny. 
Świadectwa wypisane. Za chwilę będę je rozsyłać do rodziców. 
Odbiór osobisty od przyszłego tygodnia w kancelarii.
Dzieci szkoły amerykańskiej nadal uczestniczą w zajęciach zdalnych. Tam świadectw nie ma.
Od dziś mogę każdą myśl oddać pracy większej. Pracy wyszywanej oczywiście. 
Zawodowo wciąż trzeba się organizować i swoje robić...
Kolejna odsłona:
 
 Pozdrawiam cieplutko, 
życzę samych dobroci.

piątek, 17 sierpnia 2018

Andaluzyjskie klimaty...

Witam sierpniowo i bardzo, bardzo słonecznie. Co prawda u nas na wsi nie jest tak gorąco jak na przekład w Andaluzji, jedyne marne 33 st.C, ale za to "wygrywamy" wilgocią. Dziecko powróciwszy do domu z temperatur w granicach 40-43 st.C, przy których to radośnie i żwawo biegało po ulicach miasta, w domu siedzi w polarze i prosi "mamuś obniż chłodzenie, a najlepiej w ogóle wyłącz, zimno mi...." . Reszta domowników oczywiście gotuje się...
Dla dziecka ku utrwaleniu wspomnień mały andaluzyjski landszafcik. 
  
 
Haft przepleciony oryginalnymi fotkami świeżutko przybyłymi ze starego kontynentu. Można przyjąć (zdaniem córki), że to Barrio de Santa Cruz. Obrazków w podobnej tematyce będzie u mnie na blogu więcej. Dziecko zakochane, prosi i wyszukuje wciąż nowe i nowe i marzy o powrocie...

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Nowego odsłona 3

Witam cieplutko i wielce serdecznie. Pięknie dziękuję za słowa pochwalne skierowane  pod adresem kropek i kratek. Miód na dusze to mą. Niemniej jednak po czasie karteczkowym pora zerknąć co na kanwie. A na kanwie obok zieleni i kremowych bieli pojawiła się ciepła, oranżowa lekko, plama.
 
Krzyżyki wybitnie koślawe. Liczę na cud. Tych nie ma. Może jednak kąpiel wodna i jazda z żelazkiem wyprostują i naprawią. No, musi, nie ma inaczej...

Pozdrawiam wiosenne,
życzę dobrego, spokojnego czasu

niedziela, 8 listopada 2015

Jesienny Lanarte

Jesień u nas przepiękna. Ciepła, słoneczna. Zaczynają spadać liście. Cudnie spaceruje się w ich szeleście. Świat jest zachwycający. Kolorowy. Lekko nostalgiczny. Słodki, acz nie cukierkowo.
Z "tamborka" zszedł jesienny Lanarte. Obrazek stary jak świat. Chyba z epoki dinozaurów on. Dla mnie zachwycający, klimatycznie mój bardzo.
Czyż nie jest uroczy? Projekt mam na myśli, nie jego wykonanie. Jak zwykle u Lanarte moc mulin. Nie wszystkie potrzebne, czasami różniące się jedynie półtonem. Przyznam jednak, że w pracach tej firmy, nie potrafię zrezygnować z żadnego koloru.
I jakie tu bogactwo wszystkiego. Dla mnie najpiękniejsze jest czerwone kwiecie na gałązkach rachitycznych. Takie dzwoneczki do suchych kompozycji, nie pamiętam nazwy. Orzechy i oczywiście kasztan elegant. Słabiutko niestety widać jak bardzo się piękniś najeżył...
 
Wykorzystałam wszystkie 23 kolory, (mimo że obrazek malusi, marne 60 na 60  krzyżyków), zrezygnowałam z niektórych backstitchów. Więcej szkody przynosiły niż pożytku. Cóż, nie wszystko może być idealne...
Pozdrawiam cieplutko i słonecznie, 
wdzięcznie dziękuje za wszystkie miłe słowa 
i jakże liczne odwiedziny

środa, 22 sierpnia 2012

Taras w całości

Bez oprawy. Czeka na kolegę, może i koleżankę. Oprawię, kiedy w szufladzie znajdą się wszystkie zaplanowane tarasy.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo słoneczka.

sobota, 28 lipca 2012

powroty tarasowe...

Przeprosiłam się z xxx. A może oswoiłam lepkości wszechobecne. Przymierzyłam się z igłą w ręce i bez entuzjazmu, ale w zgodzie robótka ruszyła. Na stoliczku stoi wielgachny kosz z moimi planami hafciarskimi. Tu zaczęte, tam kanwa docięta i nitki przygotowane. Wróciłam jednak do Lanarte. Jakoś najmniej męczyło, może kojarzyło się z gorącym latem, chwilą oddechu, ochłodą. Było nie było, powiększa się i bliżej do  końca niż dalej. Dziś w prezentacji prawa (zaniedbana ongiś) strona tarasu:
Pozdrawiam gorąco, acz bezsłonecznie, za to ze świerszczym świerszczeniem w tle!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

prezent na Gwiazdkę bradzo niegwiazdkowy

Święta tuż tuż.  Ostatnie przygotowania, ostatnie szykowanie prezentów. Od tygodni nie miałam igły z nitką w ręce. Prezent jednak przygotowałam. Jeden. Haftowany. Dla mojej Przyjaciółki. Dziewczyny szalonej, która w każde wakacje wyjeżdzała na podbój świata. W tym roku nie wyjechała. Jeździć owszem jeździłą, na naświetlenia, kolejne dawki chemii. Wysłałam Jej namiastkę podróży. Kiedyś zaczęta. Za kilka dni u Malynki. Toskania...



W finale wygląda mniej więcej tak. Piszę mniej więcej, gdyż zdjęcie robione było przed całkowitym, ostatecznym i porządnym sklejeniem, za to w świetle dnia...
Jestem przekonana, że w przyszłe wakacje i wiele kolejnych Malyna sama osobiście na prywatnych nogach przemierzy Toskanię i okoliczne jej wsie...
Pozdrawiam cieplusio, życząc jednocześnie spokojnych przygotowań...

środa, 13 lipca 2011

Etapowanie na ekranie 2

Ciężko igłę trzymać. Strumienie spływają z tu i tam. Łaźnię mamy za oknem, w domu, w całym jestestwie. Niby wakacje są i naturalne to, ale czy na pewno?
Pozdrawiam żarnie

piątek, 8 lipca 2011

etapowanie na ekranie

Etap pierwszy:
Nadal żarno. W zapowiedziach burze i deszcz, na jakieś 30%. Życie to jest jednak pokrętne i złośliwie nie zadowala tam, gdzie należy...

Pozdrawiam padająco.

ps. na ogórki zaraza padła. Nie wyrosły, nie okwieciły się i nawet o zapyleniu nie ma co mówić, a już zdechnięte i pełne dziur w sobie. Nie będzie ogórka w tym roku. Za to kopru zatrzęsienie...