Dzień dobry najcieplejsze.
U nas na wsi już 30 st.C. Czy to dobra wiadomość? Raczej średnia. Jeśli to nie jest chwilowy wyskok, tak może trzymać i do końca września. Z nocami oczywiście grubo powyżej 20 st. Nie o tym jednak miało być. Obcinam ogony. W pracach rękodzielnych je obcinam i w ramach zabawy u Meri. Kolejny obrazeczek ukończony.
Taka sobie udawana Sara Moon, jako wstępniak do oryginałów Lanarte. Mam do nich słabość od dawna i kiedyś je zrobię. Póki co, jest co jest. Zaczęte co najmniej z 5 lat temu. Zopodziała się jako panna bez głowy.
Później pierdylion backstitch'y, w czterech kolorach, czego doprawdy nie rozumiem. Męczyłam się do ostatniej niteczki licząc na jakiś powalający efekt. Nic z tego.

