czwartek, 21 czerwca 2018

Magiczna moc koloru...

Witam słonecznie i nadal tropikalnie. Wdzięcznie dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem. Kocur ma się dobrze, acz usilnie szuka towarzystwa. Dałam się namówić, dałam się przekonać. Oczywiście córce. I przepadłam. Nie potrafię oderwać się od nowego projektu. Zauroczyło mnie, zafiksowało. Omamiło.
W dwa popołudnia powstało tyle nowego...
Krzyżykuje się fantastycznie. Czy to urok koloru, czy inna magia? Szkoda mi czasu na codzienne drobnostki. Najchętniej wzięłabym urlop, wyprawiła Rodzinkę na wakacje i nie przestawała haftować...
A propos wakacji. Na naszej wsi one już od jutrzejszego popołudnia. Cały ten tydzień cała moja dwójka ma tylko pół dnia w szkole. To czas egzaminów końcowych. Córka w liceum pisała. Syn w gimnazjum oddawał projekty. Oceny już znamy. Jest dobrze, a nawet bardzo. Zakończyliśmy ten rok na wysokich A. ... Myśmy, gdyż ja robiłam za sierżanta i przypominacza. Chyba też zasłużyłam na wakacje. W poniedziałek ponaklejam kartki w pokojach przypominające o wakacyjnych pracach i błogo oddam się wyszywankom. Pod wiatrakiem upały są mniej męczące....
Pozdrawiam radośnie i wracam do xxx.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Magiczne oko kocura - finisz.

Witam upalnie. Gorąco i nieznośnie do normalnego funkcjonowania. Pięknie dziękuję za słowo pochwalne dla Mikołaja. Się chłopak ucieszył. Dziś finisz cud kociaka. Robiony w ubiegłym roku. W ferworze przeprowadzkowym tak skrzętnie spakowany, że blisko rok potrzebował, by się odnaleźć i pozwolić dokończyć (ledwie marne ze 30 xxx). Diabli ogonem nakryli. Córka monitowała, prosiła, błagała. Jej on to. Upragniony, wyczekiwany, wymarzony. I jest. W detalach.
Nieskromnie powiem - piękny jest. Fantastyczny projekt. Doskonale znany, ale teraz mam go i ja. Magiczne oko kocura. I ta dostojność, niedostępność, czar i tajemnica...
Tajemnicą nie jest pomięta kanwa. Się wzięła i zbiesiła. Moczona, prasowana. Co zrobić? Nie lubię! Ma być idealnie. Na krzywe krzyżyki jestem w stanie przymknąć oko. Na niedoprasowaną, podmiętą kanwę już nie! Radźcie!
Pozdrawiam gorąco. Życzę samych dobrych dni
Wracam pod wiatrak!

środa, 13 czerwca 2018

Mikołaj w środku lata.

Witam cieplutko. W kalendarzu jeszcze wiosna. U nas od dawna pełnia lata. Kończy się dziś ostatni przyjemny dzień. Od jutra powrót upałów i temperatury powyżej 30 stopni. Cóż, co kto lubi. Jedni  cieszą się, inni czekają października i zabawiają się w zimowe hafty. Póki co u mnie powstają same zimowe obrazki. Dziś jeden z nich. rumiany Mikołajek.
Różne fazy pracy. Na wszystkich widać niesamowitą krzywość krzyżyków. Ło matko jedyna. W realu wygląda to o nieb o lepiej!
Co to kreska z Mikołaja robi?! Z wielokolorowej plamy wyłania się postać i nawet nabiera jakiegoś charakteru... Przy tym na rozgwieżdżonym, śnieżnym niebie on. W parze chyba te zjawiska nie spacerują?!.... Według projektu autorki śniegiem miały być koraliki. Na okoliczność, żadna tutejsza poczta mi tego nie przyjmie, zastąpiłam je french knot'ami. maleńkie są, ledwie widoczne....
Autorką projektu jest Durene Jones.  Mikołajek cieszy oczy i prace hafciarek od 2015 roku.
Pracę zamieszczam w zabawie u Kasi Xgalaktycznej.
Pozdrawiam serdecznie i już prawie wakacyjnie.

sobota, 28 kwietnia 2018

Choinka 2018 # 4

Witam letnio w ten wiosenny dzień. Za oknem kolejny gorący dzień. Zatem dla ochłody odrobina zimy. W ramach zabawy u Kasi Xgalaktycznej  przygotowałam maleństwo z ostrokrzewem zakwitłym. Będzie doskonałym wkładem na kartkę. Niech tylko przyjdą wakacje - rozpocznie się zimowa produkcja kartkowa...
Autorką wzoru jest Oliesa Owczinnikowa. Mam nadzieję, że dobrze zapisałam nazwisko. Maleństwo powstało na aidzie' 16. Kolorów sztuk osiem. Oczywiście mulina DMC. Pracowało się przemiło!
Ponieważ pojawiają się jakieś dziwne komentarze, chwilowo włączyłam moderowanie. Co z tego będzie, nie wiem. Czy ktoś może mi wyjaśnić, cóż to się dzieje?!

Pozdrawiam słonecznie, wiosennie, radośnie i wdzięcznie!

wtorek, 24 kwietnia 2018

Sodowe kwietne panienki - 3

Witam wiosennie i natychmiast pędzę podziękować za tyle miłych, ciepłych słów pod adresem panny mej i pracy Jej. Dziękujemy!
Dziś kolejna odsłona SAL-u Sodowego, czyli zabawy u Magos. Ponieważ w piętkę gonie z czasem to krotko i treściwie. Trzecia panienka. U mnie piwonia. Cuuudne fiolety:
Praca wykonana lata świetlne temu. Tak dawno, że nie pomnę - kiedy. Pamiętam natomiast doskonale radość i przyjemność nie zmącone niczym, gdy hafcik czyniłam.Miło robi się te obrazeczki!

ps. imiesłowy obecnie piszemy tylko łącznie czy pozostawiona dowolność? Starej daty i szkoły kobieta jestem...
Pozdrawiam słonecznie i życzę samych dobrych chwil!

piątek, 20 kwietnia 2018

Słodka szesnastka...

Witam cieplutko. Za oknem deszcz i szaruga, a w naszych sercach radość. Panna nasza nadobna obchodzi dziś swoje 16. urodziny. Czas szaleje! Niedawno w pieluchach turlała się z boku na bok, a teraz sensowna, urokliwa nastolatka. Zdecydowanie odbiegająca od stereotypu. Takie też były urodzinki. Nie klasyczne w tutejszym mniemaniu. Nie było wynajętej sali, imprezy w obcisłych, przykrótkich kiecuchach, malowania i tapirowania, falbanek, koronek i różu. Były ciacha i dużo śmiechu. Pierwsza "imprezka" w szkole. Balony od przyjaciół, życzenia w klasach i na korytarzach od znajomych i nieznajomych. Dużo serdeczności i szalonego humoru. Po szkole trening wspinaczkowy i kolejna "zabawa" z przyjaciółmi od ścianki. Tam to dopiero było szaleństwo. Kachna oczywiście w ramach urodzin dostała dodatkowy wycisk treningowy. Szalenie miłe, roześmiane chwile. Wszystkich częstowała takimi oto cudnościami...:
Przyznacie, że słodycz rozkoszna i malutkie dziełka. Przyjaciele mieli problem - jak to jeść, wszak na to tylko patrzec można... Miłe! Robione własnoręcznie, nawet matka została zagoniona. Przednia to była zabawa. od rodziców dziecko poprosiło... kaktusy...
Pozdrawiam cieplutko!

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Kocie - psocie, czyli kartkowe próby...

Witam serdecznie. Choć ostatnio wyczytałam w jakimś mądrym piśmie, że nie powinno się zaczynać wiadomości od "witam", bez znaczenia jak ciepło czy serdecznie...
Cóż, skostniała już jestem w zachowaniach, nawykach, uprzejmościach.
Za oknem wiosna, w kalendarzu wiosna. U mnie ulewa i dzika burza. Zdecydowanie już letnio. Pragnę dziś pokazać nieudaną próbę kociska w filiżance, umoszczonego na kartce. Co chciałam pokazać i jak udekorować, nie wiem sama. Wyszło jak wyszło i poszło w świat...
Onegdaj poczyniłam jedną kocią kartkę. Zatem zestawienie obu futrzaków... W filiżankach oczywiście...
I to by było na tyle, na dziś oczywiście. Czekam na bezdeszczowy czas...
Pozdrawiam słonecznie i radośnie