Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepis na ... co mi w duszy gra 20/21. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepis na ... co mi w duszy gra 20/21. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 sierpnia 2021

Przepis na... co mi w duszy gra

 Witam cieplutko.

Jeszcze cieplutko! Jutro powitamy deszcze i wiatry Idy huraganowej. Temperatura lekko spadnie, o... nawet do 25 st.C. Dziś przybywam z kartką wykonaną w zabawie u Uli. Odsłona sierpniowa. Przepis mówi wyraźnie: kwadratowa baza, ramka, dziecko i napis.

U mnie bardzo słodko, landrynkowo wręcz. Takie candywane lekko. Nie wszystko jest idealne, babole wszelkie rzucają się w oczy, niemniej jednak - nawet chyba jestem zadowolona, mimo tego; tudzież przesłodzenia i nadmiaru  w dekoracjach...
Jedna taka malusia różowa gwiazdka to wcale różowa w naturze nie jest...
Pozdrawiam cieplutko, bardzo letnio.

ps. Szykujemy się do szkół. 
Córa już 1. września (studenci tak zaczynają, czasem nawet pod koniec sierpnia), 
synu 9. września (pierwsza środa po Labor Day {święto pracy} + Rosh Hashanah).
I na koniec ja -  11. września.

sobota, 31 lipca 2021

Trzy w jednym... (Choinka, Pascha i Przepis na...)

 ... czyli trzy zabawy blogowe w jednym poście, a wszystko to na ostatnią chwilę. Klasycznie...

Witam się cieplutko, jeszcze w sobotę, ostatni dzień lipca. Piękne popołudnie (u nas na wsi aktualnie), wiaterek, słonko w umiarze, takaż temperatura i niech tak już do połowy września zostanie.

Ula prosiła o kwadratową kartkę, koło, kropki i ramkę. Mam nadzieję, że się udało. Mała, skromna karteczka dla młodej damy.

U Kasi klasycznie praca zimowa, koniecznie z motywem w krzyżyki. Tym razem u mnie ptasia biesiada na ośnieżonej gałązce, może nawet gałązkach dwóch.

U Małgosi motyw wielkanocny. Dużo wymyślić się nie da. Były zajączki, czas na jajo:

Żegnam się pięknie. Życzę słonka znośnego, radości i wypoczynku udanego wakacyjnego.

wtorek, 29 czerwca 2021

Pascha plus Przepis na...

 ... czyli zabawy blogowe u Uli i Małgosi.

Witam się cieplutko, co tam cieplutko, skwarnie, marnie, upalnie. Czytam, że odczuwalna temperatura wynosi 39 st.C. Wilgoć umiarkowana: 49% to jak susza, wiatru praktycznie brak. Norma o tej porze roku. Po tylu latach życia w tym cudzie natury czas się przyzwyczaić. 

U mnie jak w tytule Przepis na... połączony z Paschą, czyli zabawy blogowe. Ula prosiła o zwierza w koronce, w czarniawych lub brązowych tonacjach. Pascha wiadomo - swą określoną tematykę ma. Zatem zające w koszu i pisanki dla Małgosi, czernie, pomroki i chlapnięcia dla Uli.

Miło robiło się tę karteczkę. Ula miała doskonały pomysł kolorystyczny. Oczywiście błędów moc. Zauważone po sklejeniu i obfotografowaniu. Niemniej cieszy mnie papier - wykonany właściwie samodzielnie. Tuszowanie, stemplowanie, postarzanie brzegów, radełkowanie i w końcu najlepsze - chlapanie czarnidłem. Miodzio! Nie zraża nawet słaba widoczność w wielkanocnym napisie. Najważniejsza czerń i cudne kropy...

                                       

Postanowiłam wykorzystać kartkę na zabawę u Małgosi. Wybór w hafcie padł na trzy sympatyczne, zakręcone i lekko magiczne zające. Projekt bajeczny, niestety idealny na len. U mnie królowała wyjątkowo sztywna kanwa. Backstitch'e zaprojektowane na środki krzyżyków. Źle odcięte brzegi i koniecznością było zapodać do zwiewności tę siermiężna ramkę...

Hosty już u mnie kwitną. Zatem musem było pokazać pracę na ich tle. Lubię ten czas, czas fioletowych wybujałych kwiatów na tle dzikiej, soczystej zieleni liści.
 
Pozdrawiam cieplutko, 
pięknie i wdzięcznie dziękuję za tyle miłych słów truskawkowych.

poniedziałek, 31 maja 2021

Majowy przepis na ... i kolejny odcięty ogonek (#7)

 Witam cieplutko.

Po kilku pięęęęknych, chłodniejszych i z lekka deszczowych dniach wychynęło słoneczko i plimpając oczkiem zapowiedziało żar nad żary nadchodzące. Na te smutna okoliczności wrzucam się z kolorem żółtym, kwiatem i pracą jedną na dwie zabawy. Pierwsza (za chwilę się kończąca) zabawa jest u Uli. Składniki zebrane, wymieszane, lekko pozmieniane. Może będzie zaliczone

Kwiat, własne tło, żółty, tudzież haft zamiast tekturki oraz wykrojniki zamiast czegoś innego.

Druga zabawa to odcinanie ogonków u Meri, czyli nadrabiamy zaległości. A te okazują się być u mnie dość długie. Wstawiam pracę (główny element kartki) rozpoczętą znaczny czas temu. To był chyba okres dinozaurów jeszcze. Piękne dni, gdy Moteczek organizowała swe słynne wymianki. Sam środek zabawy. Nie była to praca zabawowa, ale impuls pod wpływem Agaty z Belgii, mamy uroczych bliźniaczek. Agatka z blogowego świata zniknęła, praca została po latach wyciągnięta i dokończona. Czego brakowało? Nitek odcięcia, kilku ledwie krzyżyków i backstitch'y. Z tych ostatnich zrezygnowałam. Aida w pięknym miętowym kolorze, krajowa, od Dorotki. I co widzę? Tysiące nierówności. Boh, jak ten obrazek jest wklejony?! Trzeba powiedzieć szczerze, uczciwie i dużą literą - jestem ślepa!

Pozdrawiam cieplutko, słonecznie, 

świątecznie (u nas na wsi dzień wolny od pracy, rozpoczęcie sezonu letniego).

sobota, 9 stycznia 2021

Przepis na ... co mi w duszy gra # styczeń

 Witam najcieplej, sobotnio.

Wróciłam przed chwilami kilkoma ze szkoły. Dzieciaki po przerwie świątecznej rozbrykane, a jednocześnie silnie podekscytowane. W naszych planach był pan Kleks w różnych wariantach. Mieliśmy lekcję przędzenia liter i mądre słówko inicjał.  

Jako że jesteśmy szkołą polonijną, zadaniem i celem jest utrwalanie i bogacenie języka polskiego. Nie tylko w mowie, z tym dzieci nawet sobie radzą, ale przede wszystkim w czytaniu. Klasa czwarta to ostatni moment na doszlifowanie tej umiejętności. Zatem łopatologicznie wprowadzam w swoich klasach codzienne czytanie, na głos, w mowie obcej.... Dziś zakończyliśmy pierwszą edycję. Były dyplomy i nagrody. A co nagrodą mogło być? Oczywiście poza dyplomem i gratulacjami - zakładka do książki. I tu koniec wywodów, a czas na prezentację. 

 Prezentację w zabawie zorganizowanej przez Ulę - "przepis na... co mi w duszy gra".  Nie ma  absolutnej pewności czy umieściłam wszystkie wymagane składniki w swoim przepisie. Mam cichą kolesiowską nadzieję, że Ula się dopatrzy lub zainterpretuje pozytywnie. Mam wykrojnik i wycinankę zamiast szablonu i kwiatków. Z tekturkami na naszej wsi lichutko, jeśli od biedy coś się pojawi, grubością przypomina wielowarstwową kanapkę. Zrobiłam zatem swoją własną; tekturkę, nie kanapkę.

Cały pierwszy rozdział czytaliśmy. Nie będę kryć, nawet im się podobało. Sama z przyjemnością wróciłam do tej lektury. Ileż tam materiału do opracowania. Moi Polonusi radzili sobie przednio!

Pozdrawiam najserdeczniej.