Takie oto słoneczka:
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Małe słoneczka
To już trzeci dzień, kiedy pada. Na noce przerw też nie robi. Pada silno, zadzierżyście, od serca. Lubię deszcz, to nawet cieszę się. Obecne opady ukojenia nie przynoszą. Są natomiast zapowiedzią nadchodzącej jesieni. Jedynym minusem jest niejaka szarość za oknem. To, nim zaświeci znów słonko, pozwalam sobie pokazać produkt zastępczy. Na takiej oto tortierce (?!):
sobota, 13 sierpnia 2011
Kuchcik we własnej osobie
A może to nawet całkiem poważny chef.
Przed retuszem:
I po retuszu:
Różnica wyraźna, głównie w świetle, czyli kolorystyce. Danie dnia jeszcze nie jest wpisane. Wciąż zastanawiamy się, co to może być i ew. w jakim języku. Haft w pełnym opierunku, dopieszczeniu i dopięciu dopiero we wrześniu.
Pozdrawiam gorąco, życząc spokojnej, ciepłej niedzieli i chyba poniedziałku.
Przed retuszem:
I po retuszu:
Różnica wyraźna, głównie w świetle, czyli kolorystyce. Danie dnia jeszcze nie jest wpisane. Wciąż zastanawiamy się, co to może być i ew. w jakim języku. Haft w pełnym opierunku, dopieszczeniu i dopięciu dopiero we wrześniu.
Pozdrawiam gorąco, życząc spokojnej, ciepłej niedzieli i chyba poniedziałku.
wtorek, 9 sierpnia 2011
Do góry, do góry, a końca nie widać
Czyż ta mieszanka stali i szkła z kamieniem nie jest urocza?
Pozdrawiam gorąco!
sobota, 6 sierpnia 2011
Baby Boy
Czyli karteczkowy kicz. Słodka, błyskotliwa. Napaćkana. Moim maluchom bardzo się podoba. Małż poczuł delikatny wspomnień czar, ale to jeszcze przed ozdobnikami. Jest co jest. Na pewno inny dodatek do prezentu. Karteczka niesztampowa, fabrycznie powielana. Drugiej takiej nie będzie. Oto ona:
Klasyka kolorów męskich. Skoro Miś to i miś. Mały Michałek ma już dwa tygodnie i dni też dwa. Mama doszła do siebie, złakniona witać gości. Bąk okazuje się być charakternym osobnikiem. Je, śpi i zalewa pampersy. Brzuchu rośnie, siła w narodzie też.
piątek, 5 sierpnia 2011
Małymi krzyżykami...
...na dużych przestrzeniach i rzędy za rzędami, nieco mozolnie...
Bardzo przyjemny hafcik. Jednak mało urozmaicony. I tu wychodzi szydło z worka, czyli baba sama nie wie, co i chce! Chyba jednak wolę większe urozmaicenia.
Pozdrawiam cieplusio
Bardzo przyjemny hafcik. Jednak mało urozmaicony. I tu wychodzi szydło z worka, czyli baba sama nie wie, co i chce! Chyba jednak wolę większe urozmaicenia.
Pozdrawiam cieplusio
środa, 3 sierpnia 2011
Zachwyty w paszczy lwa
Panująca spiekota nie nastraja do długich wycieczek. Na okoliczność jednak, że wakacje, dzieci złaknione rozrywek, małż zaproponował wyprawę za miedzę. I był to dziki skok prosto w rozdziawioną, ziejącą paszczę lwa. Rozum mi odebrało, że się zgodziłam. Tam jeszcze większa spiekota, większy upał i gwarantowany bezruch powietrza. Całość bliska omdlenia. Na prawo mur, na lewo mur, a w środku gromada szaleńców. I znów mnie wzięło, zachwyciło, omamiło. Tyle razy obiecywałam sobie, że już dość, już nuży, już nie. Póki znów nie zobaczę i nie zachłysnę się!
Dziś detaliki. Większość fot rozmazana. Niech będzie, że upałem... To cudowna mieszanka starego z nowym. Nowe jak to nowe, szklane, aluminiowe. Stare nie takie znów stare, ale za to jaka secesja. Aż serce skowycze z uciechy. Te mozaiki, sztukateryjki i wszelkie inne ozdobniki. Kocham garściami!:
Kolorów brak. Świat przedstawia się w szarościach i niebieskościach. Czasem tylko łamany ostrą czerwienią. O tym innym razem...
Dziś detaliki. Większość fot rozmazana. Niech będzie, że upałem... To cudowna mieszanka starego z nowym. Nowe jak to nowe, szklane, aluminiowe. Stare nie takie znów stare, ale za to jaka secesja. Aż serce skowycze z uciechy. Te mozaiki, sztukateryjki i wszelkie inne ozdobniki. Kocham garściami!:
wtorek, 2 sierpnia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)