Ptaszęcia są wszędzie. Niezawodny to znak, że wiosna jest tuż tuż. Pod moimi oknami istne orgie się mieć mają. Tuje zasiedlone przez wszelkie różne. Od kardynała z czubem przez niebieskobrzuchy, pomarańczowobrzuchy, duże, małe, szare, bure, sprytnie pochowane w gałązkach. Czasem zapędzą się uprzejmie na róży krzak podokienny. Pozwolą na się popatrzeć, się zauważyć i znikają istoty płoche jedne. Ostatnim czasy na okolicznych drzewach sejm ptasi obradował. Dzikie to były debaty, głośne nader, wrzaskliwe wręcz. Oj się działo i huczało... To i po mojej głowie ptaszęta chodzą. Pierwsze rozmigdalone:
Rozpoczynają ptasią serię w różnych wariantach.
Pozdrawiam cieplusio i bardzo, bardzo serdecznie, życzę spokojnego, miłego tygodnia następnego.