Przede wszystkim gorąco pragniemy podziękować za tyle ciepłych słów pochwalnych pod adresem Kasinych prac. Panna wzruszona i zaskoczona. To miód na duszę i największa zachęta do kolejnych działań!
U nas ciepło, słonecznie i szczęśliwie nie bardzo jeszcze parno. Acz dla mnie już zbyt ciepło. Co powyżej 25 st.C wycinam z życiorysu. Cóż, nie każdy lubi gorąc. Dla niektórych gorąc jest otępiający. Działać się nie chce, czynić, robić. Wszystko ślimacze, niechętne, w podmuchach wiatraków skryte. Nie powiem, coś dłubię, mozolnie bardzo. Na czas konwalijny miało być. Konwalie przekwitły, zanikły, praca w toku. Póki co jest tyle:
i w cieniu ukryte:
Jak w temacie - zielone z paćką z boku...
Viola pytała, z jakich to taśm Kasia robi swe prace.
Jeśli Jej zabraknie wzorzastych, bierze robocze tatowe w suplajach budowlanych nabyte...
Pozdrawiam gorąco, serdecznie i z głębi serducha swego
wtorek, 3 czerwca 2014
niedziela, 1 czerwca 2014
Kasina twórczość własna
Córka moja na okoliczność zbliżającego się końca roku szkolnego, a co za tym idzie - zluzowania napięć i ciągów ku dobrym ocenom, oddała się pracy twórczej. Z koleżankami wpadły na pomysł urządzenia mini kiermaszu dzieł własnych różnych, a zebrane fundusze przekazać na oddział onkologiczny pobliskiego szpitala dziecięcego. Kasia robi torebki z taśmy, tudzież portfeliki na karty, dokumenty, zasobnik groszowy, itp. Cieszy Ją to i bawi, przy okazji będąc osobą narwaną i nieuważną estetycznie nabiera pokory względem dokładności i precyzji. Zobaczymy, jak się sprawy rozwiną, póki co ostały się takie oto:
Dumna jestem z mojego dziecka niesłychanie!
Pozdrawiam gorąco i bardzo, bardzo słonecznie.
Dumna jestem z mojego dziecka niesłychanie!
Pozdrawiam gorąco i bardzo, bardzo słonecznie.
wtorek, 27 maja 2014
Ostatni z motyli (6)
...przynajmniej na ten czas. Wypatrzyłam juz inne, nowe, zatem i kto wie. Póki co, ostatni z tymczasowego urobku:
Pozdrawiam cieplutko, serdecznie i z serca całego!
Pozdrawiam cieplutko, serdecznie i z serca całego!
sobota, 24 maja 2014
Taki tam mały samplerek
Wciąż w temacie ptasim siedzę. Chwyciło, puścić nie chce. Ptaszyny nadal na tapecie. Gniazdo i wszelkiej maści jajca. Czyli to co oglądam zza okna. Nu, zielonego nie widziałam...
Wdzięczna jestem bardzo. I wzruszona!
Veronique Enginger z książki "Dans mon jardin"
aida '14 kolor beżowy
nici DMC, 17 kolorów
Pozdrawiam cieplutko i sercem całym dziękuję za odwiedziny w mych skromnych progach, tudzież miłe słowo pozostawione.Wdzięczna jestem bardzo. I wzruszona!
piątek, 23 maja 2014
środa, 21 maja 2014
Odleciał ptaszor ostatni
gdzieś won precz. Się długo zbierał. Daleko go nie poniosło. Na drzewie tuż obokkole jazgoty i popiskiwania się rozlegają. Pewnie tam rodzina zamieszkała. Słychać zatem a nie widać. Małe to wszak i wciąż nieporadne. Mam nadzieję, że dziobem w asfalt nie klapnie. Za chwilę samodzielnie zacznie się żywić. Teraz jeszcze mać pomaga. Fruwa to już, ale dzioba jeszcze rozwiera. Popatrujemy na puste gniazdo. Może za rok znów jakaś rodzinka zdecyduje się w nim zamieszkać. Byłoby miło. Poszperałam na stronkach i pooglądałam fot. Kilka zamieszczę. To etapy rozwoju. Marne 2 tygodnie. Wyglądają toćka w toćkę jak nasze. Wszystkie zdjęcia z internetu, jednak możemy przyjąć, że są na nich: Wiercipięta, Łobuziak, Maluszek i Głodomór (Staśku nadał imiona i ponoć rozpoznawał...):
Wszak to słodycz sama!
Pozdrawiam gorąco i serdecznie z ptasim jazgotem w tle...

Pozdrawiam gorąco i serdecznie z ptasim jazgotem w tle...
poniedziałek, 19 maja 2014
Motyl 4.
Kolejny z kolorowych motyli. Tym razem już bez barwnej plamy. Wiadomo, że kontury nadają charakteru i powabu...
Motyl czyniony specjalnie dla Angeliki, hinduski, której rodzice pochodzą z Gujany Francuskiej.
W sprawie Robina: nie wszystkie zdjęcia są moje. Pisklaki pochodzą z internetu. "Swoje" możemy tylko oglądać. Podejście do gniazda nie było trudne. Robinowa czasem musiała rozprostować kości..., może nawet i skrzydła. To było najmniej problematyczne. Kolor nie był farbowany, jaj oczywiście. Taki turkus właśnie czarowny. Czasem mogą pojawić się plamki.
Wiadomości z ostatniej chwili: Czy Rubinki od rana na lekcji latania są. Czwarty siedzi bidul najmłodszy w gnieździe, a dokładniej na jego brzeżku. Małe już nie są, wręcz przeciwnie, całkiem dorodne. Puchate. Z cudnie brązowymi brzusiami. Oranżowy brąz w plamki. Słodycz. A na łebkach nastroszone piórka po bokach, szalenie groźny to widok.
Czemu nie robię zdjęć tym zza bezpośredniego okna? Okna podwójne, przesówne w górę i dół, plus szyba sztormowa i siatka. Ta ostatnia ciężko chodzi. Bałam się, by maluszków nie wystraszyć szamotaniną i hałasem. Siatka zaś zamazuje obraz.
Pozdrawiam cieplutko wdzięcznie dziękując za odwiedziny i komentarze.
Motyl czyniony specjalnie dla Angeliki, hinduski, której rodzice pochodzą z Gujany Francuskiej.
W sprawie Robina: nie wszystkie zdjęcia są moje. Pisklaki pochodzą z internetu. "Swoje" możemy tylko oglądać. Podejście do gniazda nie było trudne. Robinowa czasem musiała rozprostować kości..., może nawet i skrzydła. To było najmniej problematyczne. Kolor nie był farbowany, jaj oczywiście. Taki turkus właśnie czarowny. Czasem mogą pojawić się plamki.
Wiadomości z ostatniej chwili: Czy Rubinki od rana na lekcji latania są. Czwarty siedzi bidul najmłodszy w gnieździe, a dokładniej na jego brzeżku. Małe już nie są, wręcz przeciwnie, całkiem dorodne. Puchate. Z cudnie brązowymi brzusiami. Oranżowy brąz w plamki. Słodycz. A na łebkach nastroszone piórka po bokach, szalenie groźny to widok.
Czemu nie robię zdjęć tym zza bezpośredniego okna? Okna podwójne, przesówne w górę i dół, plus szyba sztormowa i siatka. Ta ostatnia ciężko chodzi. Bałam się, by maluszków nie wystraszyć szamotaniną i hałasem. Siatka zaś zamazuje obraz.
Pozdrawiam cieplutko wdzięcznie dziękując za odwiedziny i komentarze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







