czwartek, 5 października 2017

Dziś są takie urodziny

Kolejne. Moje, własne, prywatne. Nie pomnę nawet które to już, tak wiele ich było. Na tę wzniosłą okoliczność zachciało mi się taką oto laurkę sobie osobiście strzelić:
Kiedyś w  przyszłości. Miejmy nadzieję niedalekiej. Pięknie oddaje nastrój i charakter. Co prawda nadmierną amatorką różów maści wszelkiej nie jestem i raczej brunetką niż blondynką (chyba że mentalną), jednak w tym jednym wyjątkowym dniu i z tą pozostałą resztką fantazji, koroną przekrzywioną i czkawką niechybną - to niemal prawie jak ja.. Jeśli zaś brać pod uwagę kokardki zawadiackie, nóżek skrzywienie i oczek zmrużenie - to zdecydowanie ja. I oby mi to nigdy nie przeszło. Nawet falbanki i tiule mogą zostać. Korony też nie oddam; moja ona. Do szuflady wrzucę. Na starszą starość będzie się z czego  śmiać...
Zaznaczę jeszcze, iż księżniczką/królewną nigdy jako żywo nie chciałam być. Już szybciej strażakiem, a najbardziej to lekarzem - gdyż.....  okrutnie niestaranne pismo miałam. Zostałam się nauczycielką (humanistyczną...)... Los to przewrotny jest...
Na okoliczność wzniosłego dnia i styrania dniem pracy,  postanowiłam wznowić działalność blogową. Nieważne, że od miesięcy dwóch niczego ręcznego poza żarełkiem nie zrobiłam. Żadnej craftowej myśli w sobie nie miałam. Za to dzielnie chałupę i rodzinę na nowy adres przeprowadziłam. Osobiście większość pak pakowałam, tachałam i rozpakowywałam. Pominę milczeniem, że do tych pór nie wszystko się było odnalazło. Kto by tam sobie głowę zawracał pudeł dziesiątek podpisywaniem. Zdecydowanie nie ja! Przyjdzie czas, to się i znajdzie, podobnie jak i moja chęć powrotu do robótek ręcznych i blogowania...
Za oknem pięknie. Natura nam temperaturki nie poskąpiła i na okoliczność wiadomą niemal do 30 stopni wskoczyła. To kolejny taki letnio - upalny dzień i za chwilkę letnie znów będą noce. Zastanawiam się czy to dobry pomysł. Człowiek chce wytchnienia i oddechu, nie zaś 21-22 st.C nocą, nie licząc wilgoci... Jak dziecki w takich warunkach mają się uczyć. Jak człowiek starszy (znaczy ja) funkcjonować sprawnie i żwawo...?
Na koniec dnia - różyczka(i). Też ją kiedyś wyhaftuję...
Pozdrawiam cieplutko i życzę samych radosnych chwil!

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Kartki BN - sierpień

Witam cieplutko, słonecznie, wciąż letnio, acz z delikatną nutką nadchodzącej jesieni...  Z czego ogromnie się cieszę, podobnie jak z komentarzy pozostawionych pod pracą Córki mej. Wdzięcznie dziękujemy. Miło, że karteczka przypadła do gustu.
Dziś kolejna kartka, tym razem zabawowa - konkursowa. Zima latem, czyli Boże Narodzenie u Uli. Temat przewodni - stajenka. Moja interpretacja:
Zdjęć będzie duuużo, gdyż i dużo różności znajduje się na kartce. Przede wszystkim ogromna ilość warstw. Kartka jest wysoka, puchata i cudnie  - o dziwo - lekka...
Zawiera w sobie elementy gotowe i robione. Obrazek z Pinteresta podkolorowany pięknie przez Córkę copicami. Moim nieskromnym zdaniem ładnie się prezentuje (obrazek oczywiście)...
Posiada w sobie dużo wszystkiego. I sizal, i gaza kolorowana distressami. Perełki gotowe i z glossy accents...,
 
... ciapanie farbą akrylową i podśnieżanie gessem. Szarpanie i postarzanie. Wykrojnikowe gwiazdki, gałązki, tudzież serwetki (Sizzix,  Memory box, Cheery Lynn Designs, Impression Obsession) i na koniec całość wysmarowana VersaMark i obsypana brokatem. Niestety na zdjęciu nie chce się błyskolić. Wszystkie te ciemniejsze malusie kropeczki, niczym brud jakiś, to pięknie na VM przyklejony brokacik. Delikatny, subtelny połysk. Nie pozostaje nic innego, jak tylko uwierzyć na słowo...
Pracowało się wdzięcznie. Choć kolorystyka bardziej plażowa niż zimowa, tak jednak w duszy tym razem zagrało... Miało być do tego zaśnieżone, zagwieżdżone, troszkę  - cud narodzin w zamieci... Czy się udało, mam nadzieję...
 Pozdrawiam cieplutko, słonecznie, wakacyjnie. Mam nadzieję jeszcze się w tym miesiącu odezwać. Potem nastąpi przerwa. Przed nami kolejna przeprowadzka. 
Kolejne dźwiganie, taskanie, adresu zmienianie... 
Życie...

sobota, 12 sierpnia 2017

W fiolecie i zieleni

Witam cieplutko, słonecznie, nawet lekko wietrznie. Jako matka dumna i zachwycona tworami swego dziecięcia postanowiłam po raz kolejny pokazać dzieło Onego. Kasia tworzyła na szybciocha. Alarmowa kartka na urodziny. Tym razem koleżanki. Pokolorowała, wybrała papiery, ustaliła koncepcje i poprosiła, by tylko ciąć i kleić. Sama szarpała i postarzała. Oto efekt:
Kwiatki matczyne. Dużo ich, a nie było co wybrać...
Pozdrawiamy słonecznie i wdzięcznie

wtorek, 8 sierpnia 2017

Piwonia w saskiej porcelanie

Witam cieplutko z delikatnym powiewem jesieni. Jeszcze słoneczniej, ciepłej baaaardzo, ale już i jednak. Hip-hip-huuurrraa! Pięknie dziękujemy za wszelkie słowa pod poprzednim postem. Dziękujemy, my - dwie. Córuchna szczęśliwa, że ktoś zauważył Jej kolorowanki i karteczkę. Spłoniła się niczym panna na wydaniu...
Dziś dla odmiany haft. Dawno go nie było. A to wszak pierwsza pierwszość na tym blogu. Piwonia. Lata temu temu rozpoczęta. Nie pomnę, czemu pozostawiona. Dziś wykończona i zaprezentowana!
Oto i ona - piwonia w przepięknej saskiej porcelanie...
 Wzór doskonale znany. pochodzi z francuskiej gazety.Mniemam, że autorką jest znakomita Veronique Enginger.
Pozdrawiam cieplutko i życzę samych dobrych chwil.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Kartka by Kasia

Mało mnie tu ostatnio. Jeśli już jestem, to raczej kartkowo, papierowo i zdecydowanie nie hafciarsko. Tym razem również karteczka. Nie moja jednak - córki. Siostra bratu przygotowała takie smakowite smoczątko z okazji urodzin. Drobny, przyjemny przerywnik pomiędzy chemią a hiszpańskim... z wyrazami oczywiście siostrzanej miłości...
Duma rozpiera mnie...
 
Przepięknie dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednim postem. Miód to na mą duszę. Pozdrawiam cieplutko i życzę dobrego, udanego tygodnia.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Zimowe kartkowanie u Uli

Witam cieplutko, nader gorąco wręcz! Dziś kolejna odsłona zabawy u Uli. Kartki na Boże Narodzenie. Tym razem Matka Boska lub święta Rodzina...
Kartka na sekundę przed końcem. Kilka elementów wyszło - ech  - jak powiada starsze dziecię. I starsze dziecię to kolorowało obrazek. Kasieńko matka dziękuje Ci wdzięcznie!
Pozdrawiam słonecznie i radośnie!

sobota, 29 lipca 2017

Kwietny urobek

Witam cieplutko po chwilowej przerwie. U mnie lato w pełni. Dziś wyjątkowo aura łaskawa i ledwie 26 st.C na termometrze. Wiatrom niech będą dzięki! Dzieje się u mnie niewiele. Jak to w życiu  czasem bywa, a szczególnie jak to w wakacyjnym okresie na ogół jest...
Z racji niebotycznych upałów odłożyłam w kąt wszelkie nitki i krzyżyki. Muszą poczekać do jesieni, gdy spływał człowiek nie będzie. Gonię dzieci do prac wakacyjnych - szkolnych i rozwożę na wszelkie zajęcia. W tzw. miedzyczasie praca, chałupy obrabianie i kwiatów z pianki gniecenie. Dosłownie gniotę je te przyszłe kwiatki. Kto to robi, ten wie. Zdaniem np. Kasi Xgalaktycznej, to trzeba je gnieść, tarmosić, wyciskać i miętosić. U Kasi po tych efektach powstają artystyczne cuda, u mnie powstaje to co powstaje....
Brak pomysłu na wypełnienie, a i możliwości z lekka ograniczone. Nie pracuje też kolorowanie. W posiadaniu tylko tusze wodne. Pięęęęękne one niebotycznie. Niestety w trakcie pracy kolor miast na kwiatach pozostaje na paluchach. Posiadane pastele wymagały wymiany. Zobaczymy co przyniosą nowe. Jest jak jest. Kombinuję, co zrobić, by kwiatki były bogate, ale i bardziej płaskie. Inne w koperty  na kraj nie wejdą...No i wszystkie niestety mimo różnych wzorów wychodzą w finale jednakowo, jak spod jednej matrycy... Nie marudzę już, gdyż wiadomo, słabej baletnicy, to i ....
Cuuudnie dziękuję za tyle słodkich, pochwalnych słów pod poprzednim 
ptasio - kartkowym wpisem. 
Pozdrawiam słonecznie i życzę dobrego, uśmiechniętego czasu letniego...