Dawno tak dużej pracy nie robiłam. To projekt SAL-owy. Muszę wkleić banerek. Obrazeczki słodkie i wciąż jeszcze aktualne. Przewiduję robić to robienie długo. W przerwach między. Idzie troszkę ciężko. Kanwa jeszcze sztywna, pospinana, by ją umniejszyć i co najważniejsze, czyli najgorsze - nie jest ona firmowa. Człowiek się rozbestwił, przyzwyczaił do dobrego. Tu kolor piękny nadzwyczajnie, jednak dziurki charakterystyczne dla kanwy są niemal niewidoczne. No to i robi się jak na lnie, tylko bez tej przyjemności i z mniej eleganckim efektem. Kolorystyka jak widać. Idę hafcić. Od jutra znów w kierat szkolny. Ło mamuśku....
Pozdrawiam gorąco, choć u mnie za oknem mocno na minusie i okrutnie wieje...
Cudnie dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny w moich skromnych progach..
środa, 23 stycznia 2013
niedziela, 20 stycznia 2013
Ptaszyna przyczajona...
Pięknie dziękuję za uprzedniejsze komentarze.
Pozdrawiam słonecznie, życzę spokojnego tygodnia.
ps. foty nie moje zapożyczone z Internetu
piątek, 18 stycznia 2013
czwartek, 17 stycznia 2013
Póki czasu...
... jeszcze choć sekundkę mam, na tapetę wrzuciłam kolejną pracę. Drobiazg. Wciąż zimowy. Brakuje mi tej zimy okrutnie. Bieli, skrzenia, mrożenia. Dziwadło takie jestem, cóż.
Na lnie. Ona praca. Że do śleptaków należę, to taki sympatyczny odłam, mus było wypróbować prezentową lampę powiększającą, czy też podświetlaną lupkę. Widzieć dużo więcej nie widzę, ale robi się cuuudnie! I z powiększaczem i na lnie. Wpadłam po uszy i to z kretesem!
Na lnie. Ona praca. Że do śleptaków należę, to taki sympatyczny odłam, mus było wypróbować prezentową lampę powiększającą, czy też podświetlaną lupkę. Widzieć dużo więcej nie widzę, ale robi się cuuudnie! I z powiększaczem i na lnie. Wpadłam po uszy i to z kretesem!
wtorek, 15 stycznia 2013
Mają inni, mam i ja
Na koniec miesiąca, ale jest.
Będzie wafelek. Postoi może chwilkę w tym roku. Jak znalazł będzie na rok następny i następny. Czy zrobię inne miesiące? Kilka może tak. Nie wszystkie przypadły do gustu. Bałwan na naturalnej kanwie robiony, w dziki beż wpadało, jasny dziki. W finale zlewa się śnieżak ze wszystkim. A miała być owsianka, cóż.
U nas już po sezonie. Z rana panowie porządkowi zabrali choinkę.
Staśku nasionka zbierał. Zasadzi sobie swoją własną. by była zawsze i zawsze. Wzruszające jest to moje małe dziecko. Wyprowadzenie choinki też musiało się odbyć pod aprobatę dzieckową. Z drugiej strony, to w końcu dla Nich. Światełka i inne gadżety zewnętrzne też pochowane. Zostało się tylko dekorowanie wewnętrzne. Ot, życie.
Pozdrawiam gorąco i życzę dużo słonka i uśmiechu.
U nas buro i raczej wiosennie, brrrr, a może jesiennie, nie zimowo, nijako...
Będzie wafelek. Postoi może chwilkę w tym roku. Jak znalazł będzie na rok następny i następny. Czy zrobię inne miesiące? Kilka może tak. Nie wszystkie przypadły do gustu. Bałwan na naturalnej kanwie robiony, w dziki beż wpadało, jasny dziki. W finale zlewa się śnieżak ze wszystkim. A miała być owsianka, cóż.
U nas już po sezonie. Z rana panowie porządkowi zabrali choinkę.
Staśku nasionka zbierał. Zasadzi sobie swoją własną. by była zawsze i zawsze. Wzruszające jest to moje małe dziecko. Wyprowadzenie choinki też musiało się odbyć pod aprobatę dzieckową. Z drugiej strony, to w końcu dla Nich. Światełka i inne gadżety zewnętrzne też pochowane. Zostało się tylko dekorowanie wewnętrzne. Ot, życie.
Pozdrawiam gorąco i życzę dużo słonka i uśmiechu.
U nas buro i raczej wiosennie, brrrr, a może jesiennie, nie zimowo, nijako...
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Bałwanisko w pełnej krasie
Wyprasowany, podrasowany, jest:
Poczeka do przyszłego roku na wykończenie. Idzie teraz w sen zimowy, zasłużony.
Pozdrawiam ciepło i życzę spokojnego, lekko szalonego tygodnia!
Poczeka do przyszłego roku na wykończenie. Idzie teraz w sen zimowy, zasłużony.
Pozdrawiam ciepło i życzę spokojnego, lekko szalonego tygodnia!
niedziela, 6 stycznia 2013
A ja plotę i plotę... i gram
Ja czyli córcia moja. Kasia plecie sznurkowe ozdobniki. Ze sznurków plastikowych. Plecie wszędzie i w każdej możliwej chwili. Najchętniej w szkole. Obdarowuje znajomych i rodzinę. Każdy z nas ma taki pleciak przy kluczach, torbach. Zachwyca mnie nimi i oniemia. Patrzę i stwierdzam - wykonanie tego przerasta mnie. Nie potrafię. Dużo potrafię, tego nie. Wycinek malusi prac mojej córci:
Zmyślne to niezmiernie. To powyższe to tylko wprawki i próbki kolorystyczne. Dziewczyny w szkole kółka zakładają i na przerwie wymieniają się doświadczeniami i gotowymi pracami. Czasu na głupoty brak.
Kiedy Kasia nie plecie i nie siedzi z nosem w książce, to ona gra. W mancale gra. Słów kilka o tej rozrywce. Miła to i sympatyczna gra. Stara jak świat. Pochodzenia afrykańsko-arabskiego. To takie niby wrzucanie nasionek do dziurek. Bez podtekstów. Wygrywa ten, kto zbierze więcej ziarenek, czyli współcześnie kamyków, kulek czy i czego tam jeszcze. Grają dwie osoby. Plansza:
Rzecz polega na tym, by liczyć szybko i logiki się trzymać. Się zaczyna i po jednym kamyku dokłada do każdego dołka, póki kamyków starczy. Każdy zawodnik do swojej rynienki wrzuca kamyk zdobyczny.
To czasem w dołku kamieni moc, a czasem pustka. Co jest interesujące: Rozbudza myślenie, liczenie i matematykowanie, kolor kamyków jakie my posiadamy bardzo dla oka i człowieka przyjazny, uspokajający. Kamyki w rence działają myślę nieco terapeutycznie, a i rozwijająco. Zatem same plusy. póki co dzieci myślą, małż próbuje, ja się zdaję na przypadek i oczywiście wciąż przegrywam. Co tam jednak, liczy się przyjemność.
Pozdrawiam gorąco i życzę spokojnej, słonecznej niedzieli.
Zmyślne to niezmiernie. To powyższe to tylko wprawki i próbki kolorystyczne. Dziewczyny w szkole kółka zakładają i na przerwie wymieniają się doświadczeniami i gotowymi pracami. Czasu na głupoty brak.
Kiedy Kasia nie plecie i nie siedzi z nosem w książce, to ona gra. W mancale gra. Słów kilka o tej rozrywce. Miła to i sympatyczna gra. Stara jak świat. Pochodzenia afrykańsko-arabskiego. To takie niby wrzucanie nasionek do dziurek. Bez podtekstów. Wygrywa ten, kto zbierze więcej ziarenek, czyli współcześnie kamyków, kulek czy i czego tam jeszcze. Grają dwie osoby. Plansza:
Rzecz polega na tym, by liczyć szybko i logiki się trzymać. Się zaczyna i po jednym kamyku dokłada do każdego dołka, póki kamyków starczy. Każdy zawodnik do swojej rynienki wrzuca kamyk zdobyczny.
To czasem w dołku kamieni moc, a czasem pustka. Co jest interesujące: Rozbudza myślenie, liczenie i matematykowanie, kolor kamyków jakie my posiadamy bardzo dla oka i człowieka przyjazny, uspokajający. Kamyki w rence działają myślę nieco terapeutycznie, a i rozwijająco. Zatem same plusy. póki co dzieci myślą, małż próbuje, ja się zdaję na przypadek i oczywiście wciąż przegrywam. Co tam jednak, liczy się przyjemność.
Pozdrawiam gorąco i życzę spokojnej, słonecznej niedzieli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

